Kuchenka spirytusowa z kawiarki

Projekty do wykonania samemu
adamkie
Posty: 2
Rejestracja: czw 20 paź 2022, 18:07
Kontakt:

wt 30 sty 2024, 18:34

Ogólnie szału nie ma.
BoldFold
Posty: 1461
Rejestracja: pt 07 wrz 2018, 18:14
Lokalizacja: Górny Śląsk
Kontakt:

śr 31 sty 2024, 09:15

No dokładnie i to może być przyczyna niechęci do np kuchenek na spirytus z powodu tej w zasadzie "podróbki kuchenki" o której pisze 14 i Seal. Podobnie można się zrazić do każdego sprzętu kupując tylko na zasadzie zobaczyłem-kupiłem. A czemu? A bo tanie było. Ja cały czas mam z tyłu głowy "jestem za biedny by zrobić nieprzemyślany zakup" Zakup, przemyślany zakup, to nie tylko wiedza o tym co oferuje rynek, ale i zakup; kuchenki, noża, plecaka w taki sposób aby kupić najlepszy wyrób w możliwie niskiej cenie. Wtedy i eksploatacja sprawia przyjemność i zakupiona rzecz cieszy oko i służy na długie lata, a nie zalega na regale i pokrywa się kurzem. Tatonka jest godna polecenia i będzie służyć przez długie lata, oczywiście zakup z podstawką i regulatorem płomienia. Od biedy można ją uruchamiać (samą) w kuchence "samotny wilk" ale wtedy waga jest większa w plecaku, na + że mamy dwie kuchenki.

Między innymi po to też jest to forum, aby wymieniać się doświadczeniami.
Zacznij tam, gdzie jesteś.
Użyj tego, co masz.
Zrób wszystko, co tylko chcesz...
Mr Nobody
Posty: 154
Rejestracja: sob 18 gru 2021, 23:42
Kontakt:

śr 31 sty 2024, 11:28

Tomn126 pisze:
śr 24 sty 2024, 16:47
Mam dwa pytania co do tego rozwiązania. czy cylinder jest niezbędny? Zastanawiam się jaka jego funkcja i z czego go dorobić. Drugie pytanie - jaki patent na gaszenie? Przy tradycyjnych, po zatkaniu gaśnie. Tutaj ciężko zatkać te dziurki. Dzięki.
Siema , tak cylinder jest niezbedny , metoda prób i błedów niestety jest potrzebny(próbowałem robic cylindry z puszek itp ,jednak to musi być jednolity cylinder z mtalu) , miedzy scianką a cylindrem tworzą sie opary pod bardzo małym cisnieniem dla tego jest taki efekt palnika , na dole cylindra gdzie styka się on z dnem karafki trzeba zrobić mlutki przepływ tak jak jest w tych oryginalnych , podczas spalania wszystko sie nagrzewa no i prawami fizyki tworza sie opary , proponuje przygotowac sobie kilka wierteł ja złamałem dwa mimo iz to aluminium , gasi się łatwo , mozna zdmuchnać , czymś przykryć ,ale ja zazwyczaj to jesli coś jeszcze zostało na dnie to czekam ,aż sie wypali , staram sie lać nie dużo , wtedy samo gasnie , ogólnie to jest mniejsze niż się wydaje na zdjeciach miesci się w kubku , jeszcze będę robił druga taka tylko z tej duzej karafki 0,5l tylko muszę znależć odpowiedni cylinder .
..."wojownikiem w ogrodzie niż ogrodnikiem na wojnie."
Mr Nobody
Posty: 154
Rejestracja: sob 18 gru 2021, 23:42
Kontakt:

wt 06 lut 2024, 22:17

Dziś robiłem testy owej kuchenki , w warunkach dla niej ciężkich , wiał dość mocny wiatr , temperatura 4 stopnie na plusie , miała zagotować litr wody w garnku 2litrowym .
wlałem do niej 50 ml biopaliwa, włączyłem stoper, zanim kuchenka się nagrzała , wiatr kilka razy mi ja zgasił , postawiłem na niej garnek , trwało to poł godziny tam z lekkim hakiem , między czasie , wiatr zgasił mi ja kilka razy , ale pół godziny jej zeszło , jednak warunki miała bardzo trudne i bardzo duży garnek , bo raczej gotujemy w kubku , test udany , jeszcze sprawdzę ją z kubkiem i zasłoną .
..."wojownikiem w ogrodzie niż ogrodnikiem na wojnie."
pies
Posty: 6
Rejestracja: ndz 17 mar 2024, 15:38

pn 01 kwie 2024, 11:29

Mr Nobody pisze:
wt 06 lut 2024, 22:17
Dziś robiłem testy owej kuchenki , w warunkach dla niej ciężkich , wiał dość mocny wiatr , temperatura 4 stopnie na plusie , miała zagotować litr wody w garnku 2litrowym .
wlałem do niej 50 ml biopaliwa, włączyłem stoper, zanim kuchenka się nagrzała , wiatr kilka razy mi ja zgasił , postawiłem na niej garnek , trwało to poł godziny tam z lekkim hakiem , między czasie , wiatr zgasił mi ja kilka razy , ale pół godziny jej zeszło , jednak warunki miała bardzo trudne i bardzo duży garnek , bo raczej gotujemy w kubku , test udany , jeszcze sprawdzę ją z kubkiem i zasłoną .
Przy każdym źródle ciepła, gdy silnie wieje (lub przeciąg) niezbędna jest osłona. To skraca czas ogrzania/zagotowania i redukuje ilość zużytego paliwa. Wystarczy czasem postawić taką kuchenkę za jakąkolwiek przeszkodą terenową i już jest lepiej!
Od myślenia nikt i nic nie zwalnia, więc osłaniając od podmuchów musimy obserwować naszą skuteczność.
Abstrahując od osłon ad hoc, sam alkohol zawiera kilka % wody i nawet 100%, dalej jest słabszy kalorycznie od węglowodorów.
Dobra, jeśli ktoś już się uprze na denaturat/spirytus/izopropanol*
(*Alkohol izopropylowy występuje w handlu w postaci bezwodnej i jest wyżej kaloryczny od Etanolu).
TYLKO : kupowany, droższy od denaturatu, choć mniej śmierdzący. Równie bezpieczny jak spirytus, bo rozcieńczony do 70% stosowany do odkażania ran. Jego +, niesmaczny przy próbach degustacji! Kwestia tylko dostępności i ekonomii.

Poruszono tu też kwestię opakowań/ich oznaczeń na paliwo płynne.
Ja też spotkałem się z sytuacją gdy osoba TRZEŹWA (po studiach), świadoma, że ma w opakowaniu po wodzie mineralnej płyn nie spożywczy, zrobiła GULA. Opakowanie miało zerwaną etykietę oryginalną, na zakrętce markerem narysowana trupia czaszka, butelka oklejona taśmą samoprzylepną z opisem zawartości, a sam napis duży i wyraźny! Jej własność!!!
I co?
W wyborze (pomyłce) zadecydowało samo opakowanie i chęć zaspokojenia pragnienia.
Odruch jak u psa Pawłowa: "zawartość zaspokoi pragnienie", bo znany kształt i wielokrotność sytuacji. Strach pomyśleć co by było po "zfazowaniu osobniczki" (kwestia wywiadu/pomocy).
Przyczyną było" wytresowanie" jak u cytowanych piesków, a właściwie samotresura połączona z bezmyślnością.
ALE mimo że mnie się to nigdy nie zdarzyło, zacząłem sobie wyobrażać, w jakich warunkach ja mógłbym dokonać takiego 'debilnego" czynu?
Moje sugestie: człowiek na niezłej bani, ciemno (bez oświetlenia), uszkodzone (zamazane) oznakowanie, ktoś inny (zalany) podaje mi to opakowanie mówiąc: "pij", ktoś bezmyślny nalewa mi do kubka z podobnymi słowy. Wystarczy.
Wnioski: Jeśli mamy wybór, stosujmy opakowania po produktach nie spożywczych. Bezsensem jest kupować butelki na paliwo do kuchenek drogich firm (których nie mamy!). Jak pokazało życie, ludzka psychika bazuje na odruchach (p. Pawłow) i potencjalne ryzyko istnieje.

Moja praktyka.
TAK, noszę czasem różne paliwa w opakowaniach po mineralnej/soczkach. Etykiety zdarte, zakrętka opisana opakowanie trwale oznakowane i opisane.
Ale: ja nie piję w terenie z podobnych (wielkością) opakowań, pijam innego rodzaju napoje, po użyciu (tankowanie) chowam zapas paliwa w 1 stałe miejsce (głównie aby potem nie szukać).
Czy to może mnie uchronić przed zdarzeniem, które sam kiedyś zaobserwowałem?
Nigdy w 100%, bo ktoś może zwyczajnie grzebać mi bez zezwolenia (duża zażyłość) i zrobić to na dodatek w stanie nietrzeźwym (tym gorzej!) z ww. skutkami. Co prawda prawdopodobieństwo wystąpienia takiej sytuacji jest przy zachowanych środkach ostrożności znikome lecz istnieje. To tak jak z nożem: jesteśmy trzeźwi, a kto się nie zaciął ani raz w życiu?
Zapewne duża naklejka z trupią czaszką (jaskrawa) oraz niedostępność opakowania powinny załatwić sprawę od strony prawnej, ale przy promilach i te promile prawdopodobieństwa dalej będą istnieć jak przy nożu.
I znów dochodzę do wniosku jak przy każdym temacie, myśleć trzeba i tyle.
Maślak13
Posty: 277
Rejestracja: wt 20 lip 2021, 22:07
Lokalizacja: 21-300
Kontakt:

śr 03 kwie 2024, 00:48

Z racji mojej dawnej pracy poczułem się wywołany do tablicy . Alekohol skażony etylowy jakkolwiek by się nazywał denaturat denatuturexx i inne pochodne nazwy nie może być trujący. Znaczy się ogólnie każdy alkohol truje nasz organizm niestety ale w przypadku błękitnych trunków opartych na etanolu ustawa mówi o niezdarności do spożycia i zmianie smaku ( na gorszy) , chyba że przepisy się zmieniły.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Kuchenki/paleniska”