Czyli siłą rzeczy dochodzimy do popularnych modeli, raczej niższych, użytkowych segmentów.
Plus oczywiście zapas elementów eksploatacyjnych nie zapominając też o np świecach, gumach od zawieszenia, sworzniach itd. Rzeczach które wyciągnięte z dawcy niekoniecznie będą w znośnym stanie.
Zaleta, auto jest jeszcze bardziej nijakie. Niknie w tłumie.
Wada, robimy zapas, dbamy.
Ale dla ogółu populacji to konie robocze. Zwłaszcza popularne, używane modele.
W jednym momencie jest tego na ulicach pełno.
Po dwóch latach nagle znikają w zgniatarkach.
Pozostawiając co prawda po sobie sporo używanych części które latami jeszcze powinny być tanie.
Można je albo spróbować sprzedać, często za niewielką kwotę.
Albo mając miejsce zmagazynować trochę tych mniej popularnych części i auto przeznaczyć do drugorzędnych zadań kupując coś nowszego.
Wiadomo jak to wygląda pod względem dojazdów do pracy.
W rodzinach często są dwa auta.
Bo po prostu są potrzebne.