Re: Uzupełnienie zapasów po SHTF
: pt 11 lut 2022, 17:31
Kwestia radia. Alternatywą dla PMR są ręczniki CB, np Alana. W tym paśmie potencjalnie będzie o wiele więcej słychać i z zdecydowanie większej odległości.
Więc potencjalnie nie będzie budzić aż takiego alarmu jak rozmowy lub charakterystyczne buczenie na PMR.
Dwóch obserwatorów plus zbieracz wydają się dobrym patentem. O ile mamy wystarczająco dużo ludzi w grupie co już wspomniano.
Jest też pewien sprzęt który ułatwi i już dzisiaj ułatwia pracę obecnym "łowcom zbieraczom" naszej szerokości geograficznej.
Wózek ogrodniczy na dwóch kołach motoroweru lub motocykla. Wózek sklepowy na małych kółeczkach jest słabą alternatywą.
Nie ma też tego udźwigu.
Starczy spojrzeć na obecnych szabrowników targających swoje wózki obładowane złomem na skup czy ciągnący stare meble na opał do swoich kryjówek.
Co do ewentualnej broni.
Ciekawy temat w tym kontekście.
Doświadczenia różnych wojen pokazują że broń długa na widoku ściąga zbędną uwagę silniejszych i lepiej uzbrojonych.
Którzy mogą najpierw strzelać potem pytać.
I to z dużej odległości nie dając nam szansy na reakcję.
Mój pradziadek, buszujący po opuszczonych wsiach w okolicy Festung Breclau w 1945 skrócił lufę posiadanego mausera o dwie trzecie żeby dobrze mieścił się pod płaszczem.
Standardowa wtedy praktyka.
Broń krótką nie wspominając o pistoletach maszynowych z składanymi kolbami były o wiele trudniej dostępne.
Więc potencjalnie nie będzie budzić aż takiego alarmu jak rozmowy lub charakterystyczne buczenie na PMR.
Dwóch obserwatorów plus zbieracz wydają się dobrym patentem. O ile mamy wystarczająco dużo ludzi w grupie co już wspomniano.
Jest też pewien sprzęt który ułatwi i już dzisiaj ułatwia pracę obecnym "łowcom zbieraczom" naszej szerokości geograficznej.
Wózek ogrodniczy na dwóch kołach motoroweru lub motocykla. Wózek sklepowy na małych kółeczkach jest słabą alternatywą.
Nie ma też tego udźwigu.
Starczy spojrzeć na obecnych szabrowników targających swoje wózki obładowane złomem na skup czy ciągnący stare meble na opał do swoich kryjówek.
Co do ewentualnej broni.
Ciekawy temat w tym kontekście.
Doświadczenia różnych wojen pokazują że broń długa na widoku ściąga zbędną uwagę silniejszych i lepiej uzbrojonych.
Którzy mogą najpierw strzelać potem pytać.
I to z dużej odległości nie dając nam szansy na reakcję.
Mój pradziadek, buszujący po opuszczonych wsiach w okolicy Festung Breclau w 1945 skrócił lufę posiadanego mausera o dwie trzecie żeby dobrze mieścił się pod płaszczem.
Standardowa wtedy praktyka.
Broń krótką nie wspominając o pistoletach maszynowych z składanymi kolbami były o wiele trudniej dostępne.