Re: Zamykanie ran, szycie
: pt 06 sty 2023, 17:55
Zestaw do szycia ran nie kosztuje kroci, ale wymaga poświecenia czasu na naukę. Jeśli komuś się wydaje że wystarczy obejrzeć kilka filmów na YT i można już być spokojnym, ze sobie poradzi, to mogę z czystym sumieniem napisać, że nie. Nie poradzisz sobie bez treningu. Tu zdecydowanie lepszy jest zszywacz. Wymaga mniej doświadczenia, mniej uwagi i użyjesz go z większą skutecznością w sytuacji stresowej niż nici.
Zawsze pamiętajmy, że rozcięta skóra często jest wynikiem urazu, a większość urazów powoduje wyrzuty adrenaliny i duży stres. Do tego jeśli nie jesteśmy w kontrolowanej sytuacji w zaciszu domu i żona nie głaszcze nas uspokajająco po głowie, tylko gdzieś na jakimś zadupiu, jest ciemno, do tego musimy się chować... Ciężko będzie wtedy założyć komuś szwy, sobie jeszcze gorzej. Kolejna kwestia to dostępność do szytego miejsca, jeśli szyjemy sobie nogę to fajnie, ale jeśli rozcięty mamy prawy bark to już ciężko z szyciem samemu. I nawet jeśli miałbym przy sobie zestaw do szycia i kogoś do pomocy, to nie wiem czy chciałbym przypadkową osobę uczyć szycia na moim ciele;) Stapler wydaje się bardziej rozsądną opcją.
Z nićmi trzeba niestety ćwiczyć i jeszcze więcej ćwiczyć. Dobrą opcją jest posiadanie znajomego weterynarza, może pozwoli asystować przy zabiegach. Można oswoić się z widokiem krwawiących ran, czyszczenia ich, wyrównywania itd... Dużo osób trenuje na zmywakach kuchennych, czyli gąbkach, nacinasz i zszywasz. Pozwala to wyrobić sobie wyczucie geometrii igły i głębokości szycia. Do tego gąbka bardzo łatwo się rozrywa, uczymy się wiązać szwy nie ciągnąc za ranę.
Mam w swoich zestawach szwy i narzędzia, ale wątpie troche w zasadność ich noszenia. Stapler raczej na pewno zakupię, chociaż minusem jest jego rozmiar.
Zawsze pamiętajmy, że rozcięta skóra często jest wynikiem urazu, a większość urazów powoduje wyrzuty adrenaliny i duży stres. Do tego jeśli nie jesteśmy w kontrolowanej sytuacji w zaciszu domu i żona nie głaszcze nas uspokajająco po głowie, tylko gdzieś na jakimś zadupiu, jest ciemno, do tego musimy się chować... Ciężko będzie wtedy założyć komuś szwy, sobie jeszcze gorzej. Kolejna kwestia to dostępność do szytego miejsca, jeśli szyjemy sobie nogę to fajnie, ale jeśli rozcięty mamy prawy bark to już ciężko z szyciem samemu. I nawet jeśli miałbym przy sobie zestaw do szycia i kogoś do pomocy, to nie wiem czy chciałbym przypadkową osobę uczyć szycia na moim ciele;) Stapler wydaje się bardziej rozsądną opcją.
Z nićmi trzeba niestety ćwiczyć i jeszcze więcej ćwiczyć. Dobrą opcją jest posiadanie znajomego weterynarza, może pozwoli asystować przy zabiegach. Można oswoić się z widokiem krwawiących ran, czyszczenia ich, wyrównywania itd... Dużo osób trenuje na zmywakach kuchennych, czyli gąbkach, nacinasz i zszywasz. Pozwala to wyrobić sobie wyczucie geometrii igły i głębokości szycia. Do tego gąbka bardzo łatwo się rozrywa, uczymy się wiązać szwy nie ciągnąc za ranę.
Mam w swoich zestawach szwy i narzędzia, ale wątpie troche w zasadność ich noszenia. Stapler raczej na pewno zakupię, chociaż minusem jest jego rozmiar.