Zapas żywności na wędrówkę i gorsze czasy według traperów starej szkoły.

O żywności od produkcji po magazynowanie
Szebora
Posty: 211
Rejestracja: śr 12 lip 2023, 12:31
Kontakt:

sob 08 lis 2025, 20:38

Ramzan Szimanow pisze: sob 08 lis 2025, 20:19
Szebora pisze: sob 08 lis 2025, 20:04
Mając w poważaniu co jem.. Byle przeżyć..
Postawiła bym na orzechy włoskie..
9 kilo.. Zapewni mi 2k kalorii w ciągu dnia..
9 kilo.. Na miesiąc.

Jedyny efekt uboczny.. To wzdęcia i gazy..
Bardzo fajnie działają na jelita.. Dostarczają witamin.. Ważnych olei.. Błonnik.. Etc

100 g włoskich ma nawet 700 kcal

"nie wyobrażam sobie jeść tego samego przez 3 tygodnie"
Są ludzie.. Sytuacje.. Gdzie muszą.. Żeby przeżyć, zapełnić żołądek.. I robią to nie tylko tygodniami, ale i latami. Marna kasza, trochę mleka..
West_End
Komfort psychiczny, fizyczny.. Super..
Umarł w zeszlym roku u mojej kuzynki 7 woda po kisielu..
Wpadli w duże problemy finansowe.

Mądra.. Wyprowadziła rodzinę na prostą kilkoma workami ziemniaków... Wiesz ile z tego przepisów można zrobić mając jako dodatek tylko tłuszcz?
Podziwiam ją do dziś..
Brak monotonii.. Cały miesiąc na obiad zawsze bylo coś innego.. Z durnego ziemniaka.. Zawsze rodzina najedzona..
Orzechy plus suszone owoce dla przełamania monotonii i dostarczenia witamin.
I wychodzi racja jaką zabierali z sobą operujący na głębokich tyłach Japończyków alianccy "Zwiadowcy Alamo".
Więcej o nich można poczytać w "Cieniach w dżungli" Larrego Aleksandra. :)

W edycji poprzedniego komentarza dałem przelicznik z rocznej wyprawy w 6 osób na 2000 kcal dziennie przez tydzień dla jednej.

Co do kartofli. Ich ok 80 kcal w 100 gram wydaje się kiepskie.
Ale są sycące, uniwersalnie, dość długo się przechowują i względnie tanie.
Do tego zawierają mnóstwo potrzebnych dla organizmu aminokwasów.
Więc stacjonarnie "robią robotę".
Słonina wędzona.. 800/100g..200g od bardzo dużej biedy (na którą musimy być gotowi) wystarczy! Wygrałeś. Biorę orzechy 700/100 i moja wędzona słoninę (800/100), dla urozmaicenia ;-) "szybko.. Byle jak, byle gdzie, przeżyć! Uciec szybko i lekko! Już mam z 20 przepisów we łbie! Dziękuję za urozmaicenie! 9 Kilo zapewni z" dzika"nawet i 2 - 3mce życia z 2 składnikami!
Ramzan Szimanow
Posty: 2692
Rejestracja: czw 27 sty 2022, 10:49
Kontakt:

sob 08 lis 2025, 21:09

Szebora pisze: sob 08 lis 2025, 20:38
Słonina wędzona.. 800/100g..200g od bardzo dużej biedy (na którą musimy być gotowi) wystarczy! Wygrałeś. Biorę orzechy 700/100 i moja wędzona słoninę (800/100), dla urozmaicenia ;-) "szybko.. Byle jak, byle gdzie, przeżyć! Uciec szybko i lekko! Już mam z 20 przepisów we łbie! Dziękuję za urozmaicenie! 9 Kilo zapewni z" dzika"nawet i 2 - 3mce życia z 2 składnikami!
Plus to co się uda zdobyć/złapać.
36000+31500 to 67500 kalorii w 9 kg.
W teorii 34 dni po 2000 kcal dziennie w tym masz trzymając się suchej teorii.
A jak coś się złapie, coś znajdzie to zejdziesz i na te dwa miesiące, ciut obcinając kalorie i na trzy.
BoldFold
Posty: 2094
Rejestracja: pt 07 wrz 2018, 18:14
Lokalizacja: Górny Śląsk
Kontakt:

ndz 09 lis 2025, 11:19

No i lądujemy przy pemmikanie, popieram, bo znowu nie trza gotować :lol:

Pemmikan 1 (1).jpg

Żona co prawda się śmieje że brakuje tego, czy owego, ale zgrubsza rzecz biorąc czego, bo herbaty też niepotrzebne? Nie wiem o co jej chodzi :?: :?:

Wracając do poważnych rzeczy, ja bym sugerował praktyczne wykorzystanie tego pomysłu i spakowanie w plecak i wyjście w teren co najmniej na weekend, wtedy będzie wiadomo czemu (jedzenia zaś zabieramy na powiedzmy 10 dni, co do wody to się nie upieram) wózek. Druga opcja to czy wystarczy 2000kcal, bo ja uważam, że nie wystarczy w sytuacji, gdybym nie umiał określić przedziału czasowego, wtedy za nic w świecie nie chciałbym obniżyć swojej sprawności, pisałem o tabelach kalorii :idea: Oczywiście to są też skróty z mojej strony, bo rodzina pójdzie razem, a singiel sam a to są spore różnice. Różnice są też w okresie w którym wychodzimy zima vs lato.
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
Zacznij tam, gdzie jesteś.
Użyj tego, co masz.
Zrób wszystko, co tylko chcesz...
Awatar użytkownika
mar_kow
Posty: 682
Rejestracja: wt 21 gru 2021, 08:04
Lokalizacja: Mazury
Kontakt:

ndz 09 lis 2025, 11:21

Pemikan - na wzór północnoamerykańskich plemion.
Takie batony można przygotowywać z dowolnych składników. Podstawa to suszone mięso i tłuszcz w postaci smalcu - oleje się za bardzo nie nadają, chyba że do przechowywania w jakimś szczelnym naczyniu..
Dodatki wg. uznania i smaku. Suszone owoce, orzechy, warzywa.
Kiedyś zrobiłem. Z doświadczenia - fajnie się komponują owoce kwaśne typu żurawina, owoce goi do przełamania smaku.
Ważne aby suszone mięso zemleć na drobno żeby łatwiej się przeżuwało.
Można przenosić/przewozić w dużych blokach lub małych batonach energetycznych.
Na czas podróży/ucieczki idealny szybki energetyczny pokarm.
Rozpuszczając w wodzie może być podstawą innych potraw w postaci bulionu (wersja z suszonymi sproszkowanymi warzywami).
Minusem jest czas przygotowania, więc docelowo trudno postawić na pemikan jako jedyne pożywienie, ale jako wyżywienie podróżne i później jako kaloryczny dodatek się nadaje.
Wielu zwykłych i słynnych podróżników korzystało z receptury Indian - miedzy innymi zdobycie bieguna południowego przez Amundsena powiodło się dzięki miedzy innymi specjalnemu pemikanowi mającemu zapobiec szkorbutowi dziesiątkującemu ówczesne wyprawy.
Pemikan może być też formą konserwowania żywności - zapasteryzowany w słoikach pewnie przetrwa długo...
Broń to narzędzie, to człowiek odpowiada za swoje czyny...
Ramzan Szimanow
Posty: 2692
Rejestracja: czw 27 sty 2022, 10:49
Kontakt:

ndz 09 lis 2025, 12:17

BoldFold pisze: ndz 09 lis 2025, 11:19 Druga opcja to czy wystarczy 2000kcal, bo ja uważam, że nie wystarczy w sytuacji, gdybym nie umiał określić przedziału czasowego, wtedy za nic w świecie nie chciałbym obniżyć swojej sprawności, pisałem o tabelach kalorii :idea: Oczywiście to są też skróty z mojej strony, bo rodzina pójdzie razem, a singiel sam a to są spore różnice. Różnice są też w okresie w którym wychodzimy zima vs lato.
Ogółem @Szebora wyszła tutaj z ciekawym założeniem.
9 kg prowiantu który ma starczyć jak najdłużej wsparty tym co uda się znaleźć.
Wszelakim perzem i innymi specjałami Łukasza Łuczaja.
Czy abstrakcyjny?
Można przytoczyć zsyłki na Syberię, lub konieczność ukrywania się na okupowanych terenach.
I fakt, schodząc z 2000 kcal w dół niebezpiecznie zbliżamy się do ,,normy żywieniowej" z KL Treblinka...
Pytanie, czy lepiej dłużej, lepiej jeść.
Czy później kompletnie głodować.
Z drugiej strony analiza tych starych rozpisek wskazuje że do pracy w ciężkim terenie czy na wyprawy badawcze zabierano zapasy w przedziale 3500-4500 kcal.
mar_kow pisze: ndz 09 lis 2025, 11:21 Pemikan - na wzór północnoamerykańskich plemion.
Takie batony można przygotowywać z dowolnych składników. Podstawa to suszone mięso i tłuszcz w postaci smalcu - oleje się za bardzo nie nadają, chyba że do przechowywania w jakimś szczelnym naczyniu..
Dodatki wg. uznania i smaku. Suszone owoce, orzechy, warzywa.
Kiedyś zrobiłem. Z doświadczenia - fajnie się komponują owoce kwaśne typu żurawina, owoce goi do przełamania smaku.
Ważne aby suszone mięso zemleć na drobno żeby łatwiej się przeżuwało.
Można przenosić/przewozić w dużych blokach lub małych batonach energetycznych.
Na czas podróży/ucieczki idealny szybki energetyczny pokarm.
Rozpuszczając w wodzie może być podstawą innych potraw w postaci bulionu (wersja z suszonymi sproszkowanymi warzywami).
Minusem jest czas przygotowania, więc docelowo trudno postawić na pemikan jako jedyne pożywienie, ale jako wyżywienie podróżne i później jako kaloryczny dodatek się nadaje.
Wielu zwykłych i słynnych podróżników korzystało z receptury Indian - miedzy innymi zdobycie bieguna południowego przez Amundsena powiodło się dzięki miedzy innymi specjalnemu pemikanowi mającemu zapobiec szkorbutowi dziesiątkującemu ówczesne wyprawy.
Pemikan może być też formą konserwowania żywności - zapasteryzowany w słoikach pewnie przetrwa długo...
Liczne zalety. Tylko właśnie, czas przygotowania.
Kiedy worki orzechów i wędzona słonina mogą sobie po prostu wisieć w spiżarni.
Razem z opakowaniami suszonych owoców o dużej zawartości witaminy C.
BoldFold
Posty: 2094
Rejestracja: pt 07 wrz 2018, 18:14
Lokalizacja: Górny Śląsk
Kontakt:

ndz 09 lis 2025, 14:41

Jeżeli chodzi o zsyłki, to nie jest dobry przykład w tym sensie, że tam życie nic nie znaczyło a motto było takie "jest chleb, jest woda, niet gałoda" No i ta norma -50 stopni Celcjusza, wariactwo. Zresztą tam się nic nie zmieniło, widać to po wojnie na Ukrainie, Rosjanie po prostu inaczej nie potrafią, a założenia mieli na kilka dni. No to pokazuje, że z nimi nie należy mieć nic do czynienia.

Natomiast ja tu nawiązuję dalej do tego otóż; dorosły, fizycznie ogarnięty człek może nosić na plecach bez szwanku ok 20% masy ciała i to takiej masy jak mięśnie. Proszę więc wszystkich, wsadźcie do plecaka 5, odważni 9kg kamieni (będzie mniej objętościowo w stosunku do jedzenia i można wyrzucić w każdej chwili), potem załadujcie ciuchy, kuchnię, nocleg, oporządzenie i wtedy ten plecak zważcie. Nie chce mi się przeszukiwać zawartości forum, bo już takie porównania robiliśmy i to jest niewykonalne w pojedynkę, a nawet w 2ie osoby to nie jest proste. Potem z takim plecakiem przejdźmy z 10-15 km, wtedy będzie wszystko jasne. Nie piszę tego broń P. Boże złośliwie, tylko ta wiedza jest niezbędna, aby pojąć, że plecak ewakuacyjny nie istnieje jako pojęcie logiczne. Ani ewakuacja jaką wyobrażają sobie wojskowi, tym bardziej że społeczeństwo się starzeje. Wyćwiczone wojsko standardowo nosi max 20-23 kg a operatorzy służb do 54 kg i więcej. Gdyby tą wagę dało się zmniejszyć to już by to zrobili. I mówimy tu np o przycinaniu karimaty tylko pod tułów. Oczywiście nikt tego nie mówi, ale wspomaganie farmakologiczne jest w użyciu.

Jeszcze jedna uwaga, chcąc częściowo wyżyć ze zbieractwa, należy zabrać ze sobą zapas węgla i to spory :roll:
Zacznij tam, gdzie jesteś.
Użyj tego, co masz.
Zrób wszystko, co tylko chcesz...
Ramzan Szimanow
Posty: 2692
Rejestracja: czw 27 sty 2022, 10:49
Kontakt:

ndz 09 lis 2025, 16:56

BoldFold pisze: ndz 09 lis 2025, 14:41
Natomiast ja tu nawiązuję dalej do tego otóż; dorosły, fizycznie ogarnięty człek może nosić na plecach bez szwanku ok 20% masy ciała i to takiej masy jak mięśnie. Proszę więc wszystkich, wsadźcie do plecaka 5, odważni 9kg kamieni (będzie mniej objętościowo w stosunku do jedzenia i można wyrzucić w każdej chwili), potem załadujcie ciuchy, kuchnię, nocleg, oporządzenie i wtedy ten plecak zważcie. Nie chce mi się przeszukiwać zawartości forum, bo już takie porównania robiliśmy i to jest niewykonalne w pojedynkę, a nawet w 2ie osoby to nie jest proste. Potem z takim plecakiem przejdźmy z 10-15 km, wtedy będzie wszystko jasne. Nie piszę tego broń P. Boże złośliwie, tylko ta wiedza jest niezbędna, aby pojąć, że plecak ewakuacyjny nie istnieje jako pojęcie logiczne. Ani ewakuacja jaką wyobrażają sobie wojskowi, tym bardziej że społeczeństwo się starzeje. Wyćwiczone wojsko standardowo nosi max 20-23 kg a operatorzy służb do 54 kg i więcej. Gdyby tą wagę dało się zmniejszyć to już by to zrobili. I mówimy tu np o przycinaniu karimaty tylko pod tułów. Oczywiście nikt tego nie mówi, ale wspomaganie farmakologiczne jest w użyciu.

Jeszcze jedna uwaga, chcąc częściowo wyżyć ze zbieractwa, należy zabrać ze sobą zapas węgla i to spory :roll:
Coś co mało kto z nas chce przyznać. A niestety jest prawdą.
Choć może to forum czytają dwudziestolatkowie którzy potrafią jeszcze to trochę nagiąć.
Maszerować z 25-30 kg po 50 km dziennie.
A taka waga całego ekwipunku wyszła przecież przytoczonemu tu na początku autorowi Roku Myśliwego.
Sam już miałem przetrącony kręgosłup i mój czas marszy z większym obciążeniem po prostu minął.
Po prostu błędnie brałem twoje wzmianki o wózku za hiperbole że potrzeba już ogrodniczego.
Co nie zmienia faktu że w dłuższej trasie taki wózek czy po prostu niewielki rower do objuczania byłby baardzo przydatny.
Z drugiej strony ryzyko utraty wózka/roweru jest i zostajemy z tym co przy tyłku.

Co do "jest chleb, jest woda, niet gałoda"...
Słyszałem nawet bardziej radykalną wersję.
,,Głód nie zaczyna się kiedy brakuje chleba, tylko kiedy brakuje perzu."
Niestety, choć dla nas trudne do pojęcia to niestety jest w tym sporo prawdy.
Zaraz mi się przypominają wspomnienia polskiego uciekiniera z ,,radzieckiego raju" który w chaosie wojny domowej pewien okres walczył u boku Czechosłowaków.
Gdy pod koniec powrotu jego pociąg którym jechał z sobie podobnymi zatrzymał się na małej stacyjce.
Wybiegł do nich nieduży, tłustawy kundelek.
Zaczęli go obmacywać i się ślinić już przeliczając go na pieczyste.
Jeden już wyjął nóż...
Kiedy dotarło do nich że są już w Polsce.
Zostawili psa w spokoju i po prostu poprosili o jedzenie opowiadając swoje historię.

,,Chleb i mięso".
To zaprzątało ich myśli.
Jego ziemiańską rodzinę szokowało że po powrocie nie interesowały go żadne frykasy, słodycze które mu dawali itd.
Ignorował je pochłaniając dowolne mięso które zagryzał chlebem i szedł spać.

Pomysły typu ,,orzechy i solona słonina, trochę suszonych owoców przeciw szkorbutowi" są rodem z tamtego świata.
Tylko niestety nie jest wiadome czy to nie wróci.

Razem z zagryzaniem wystygłego węgla z ogniska żeby ograniczyć rewolucję żołądkowe po czymś co teraz ominelibyśmy z obrzydzeniem.

Jeszcze w czasie II wś byli tacy którym udało się uciec z transportów na Sybir.
I wrócić do Polski po kilkutygodniowym marszu.
Np jeden z późniejszych dowódców polskiej samoobrony w Przebrażu.
Szebora
Posty: 211
Rejestracja: śr 12 lip 2023, 12:31
Kontakt:

ndz 09 lis 2025, 18:52

Dobra. Widzę, że nikt mnie nie zrozumiał.
Napisałam, że w razie długiej ucieczki.. Nagłej.. Z ogonem na moich 4 literach.. Biorę tylko orzechy. Dzięki Ramzanowi i boczus wędzony. Dzięki! Nie pomyślałam o nim.
Łatwiej się ucieka mając na sobie 9 kilo, niż 40..
Co do przytoczonej tu przez kogoś wagi plecaków.. Wojskowych..
Ja starej daty.. Z małej wioseczki na pipidowie dolnym. Dojeżdżałam jeszcze buda do szkoły.. Chyba że drogi zasypało. To szło się pieszo. Pamiętam dzień w ktorym tatuś udał się do mojej szkoły.. Wcześniej zważył mój plecak.. Książki, zeszyty.. Bloki.. niezbędne przybory na ten dzień.. Matematyka.. Plastyka.. Prace ręczne (tak.. Kiedyś dziewczynki w podstawówce uczyły się robic półki, operować młotkiem, piła do drewna - ręczna, uczyliśmy się również szyć, chłopcy tez, nie wkładać palców w imadło - było na każdym stole robiczym, tak, trzeba było sobie przynieść). Plecak dla dziecka w podstawówce, w okolicy 4 klasy.. Ważył 27kg. Tylko niezbędne na ten dzień rzeczy. Teraz dzieciaki inaczej chowane. Maja w szkołach swoje szafki. Więc te 30-40 kilo na plecach na wsi.. To nawet zabawne..

Do rzeczy.. Jak mam biec nie wiadomo ile.. Nie wiadomo gdzie.. Uciekać i od tego będzie zależało moje życie.. Biorę te 9 kilo.. A nie 40 parę.. Od tego zależy moja szybkość.. Wytrzymałość. Pomyslunek też.. "oleum idzie do głowy"
Ogólnie można by bez niczego.. Ale zima, lepiej mieć te 9kilo..
Biorąc pod uwagę trudność rozpoznania i znalezienia żarcia..
Ramzan Szimanow
Posty: 2692
Rejestracja: czw 27 sty 2022, 10:49
Kontakt:

ndz 09 lis 2025, 19:27

Szebora pisze: ndz 09 lis 2025, 18:52 Dobra. Widzę, że nikt mnie nie zrozumiał.
Napisałam, że w razie długiej ucieczki.. Nagłej.. Z ogonem na moich 4 literach.. Biorę tylko orzechy. Dzięki Ramzanowi i boczus wędzony. Dzięki! Nie pomyślałam o nim.
Łatwiej się ucieka mając na sobie 9 kilo, niż 40..
Co do przytoczonej tu przez kogoś wagi plecaków.. Wojskowych..
Też pamiętam tamte plecaki i chyba to one zaczęły destrukcję moich pleców. :lol:

Ale wracajmy do tematu żarcia i reszty ekwipunku.

,,W swojej rozpisce założył nie przekraczanie łącznie ok 24 kg (60-60 kilka funtów rosyjskich.
Gdzie jako 3.0-3.2 kg przyjął wagę broni, 5-5.2 kg naboi, 1.6-2.8 kg nieprzemakalnej kołdry/koca i bielizny na zmianę 2.4-2.8 kg plecaka i opakowań a pozostałą wagę żywności liczył razem z kubkiem i imbrykiem pojemności "3-4 szklanek wody" lub zamiennie nerkowate naczynie podobne do późniejszych wojskowych menażek.
Nie przekraczanie takiej wagi ekwipunku ma pozwalać na utrzymanie dziennego tempa marszu nawet 20-30 km pozwalając pokonać dystans 150 km w pięć do siedmiu.
I to rzecz jasna w nieszczególnie przyjaznym terenie."

Wersja graty minimum, ważą 12 kg zostawia 12 kg na jedzenie liczone razem z kubkiem i menażką.
Cięższe graty ważą 14 kg, jedzenie zapewne podobnie, 12 kg stąd 60 kilka funtów carskich.
Autor kalkulował tutaj śrutową strzelbę jako broń. :mrgreen:
Współczesna pompka potrafi być nawet minimalnie lżejsza.
5-5.2 kg naboi do strzelby licząc po 50 gram jeden to 100-104 naboje.
Jakby też ciut urwać to zabierasz w tej wadze jeszcze mały pistolet-rewolwer i garść naboi do niego.

I zabawne że spokojnie pracujemy tutaj na rozpisce sprzed stu lat.
Dla lżejszej wersji i licząc 9 kg a nie 12 kg jedzenia zbliżamy się do 20 kg.

Dobrze manewrując doborem gratów jest szansa jeszcze upchać ważny dzisiaj filtr do wody lub garść słomkowych. I lekką siekierkę z ok 800 gramowym żeleźdżcem na 50 cm trzonku.
Moim zdaniem gdy się ochłodza, w naszym klimacie niezbędną.
Bardziej jak nóż.
Ostatnio zmieniony ndz 09 lis 2025, 19:44 przez Ramzan Szimanow, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
mar_kow
Posty: 682
Rejestracja: wt 21 gru 2021, 08:04
Lokalizacja: Mazury
Kontakt:

ndz 09 lis 2025, 19:41

Ramzan Szimanow pisze: ndz 09 lis 2025, 19:27 [...]
Autor kalkulował tutaj śrutową strzelbę jako broń. :mrgreen:
[...]
Bo to w sumie najlepsza broń na wyprawę. Resztę kalorii sobie ustrzelisz. Od wróbla po dzika, w zależności na co się trafi. Akurat ciężar wróbla w stosunku do wagi naboju wypada blado ale jest szansa na małe stadko jednym strzałem...
Broń to narzędzie, to człowiek odpowiada za swoje czyny...
ODPOWIEDZ

Wróć do „Żywność”