Re: No to budujmy sieć
: sob 25 kwie 2026, 11:29
@Pietrow
Domyślam się, ze masz pozwolenie radiowe. OK, wszedłeś na wyższy level niż większość z nas pod tym względem - masz papiery, radiostację, gadasz ze światem.
Tylko powiedz mi - czy otrzymanie pozwolenia radiowego obliguje Cię do podpisania zrzeczenia się ze zdrowego rozsądku i ignorowania faktu, że są inne punktu widzenia/inne potrzeby/inne okoliczności życiowe? Bo coś mi się wydaje że dokładnie z tym mamy do czynienia. Dodatkowo okraszone jest to kompletnym niezrozumieniem tekstu czytanego...
Ale jak mądrze mawia pewien polityk: "lepszy przykład niż wykład" - a więc takim służę.
Wrocław, miasto 600 tyś mieszkańców. Brak prądu w jednej z dzielnic, grubsza awaria bo po paru godzinach padły również BTS-y. A to oznacza kompletny brak możliwości komunikacji komórkowej. W jaki sposób osoby starsze mają wtedy wezwać pomoc? Krzycząc z balkonu? Czy to znaczy że powinny były zrobić pozwolenie jak Ty i wejść do "elyty wtajemniczonych"? Bo bez tego zginą marnie?
A może ta sieć awaryjna (do której tak chętnie chcesz się zaliczać z racji posiadanych papierów) poza szczyceniem się prowadzeniem koordynacji działań sił porządkowych w sytuacji awaryjnej w 1997 - mogła by również nasłuchiwać na kanale 2 PMR? Wtedy rzeczona sąsiadka nie musiała by robić pozwolenia - wystarczy PMR za 60zł? Kontaktuje się z kimś z "prawilnych" krótkofalowców, oni przekazują dalej i pomoc jest w drodze.
I taka sytuacja miała miejsce - byłem jej częścią, widziałem to z bliska.
A teraz ekstrapoluj to na cały powiat, przenieś na tereny wiejskie - po prostu rusz wyobraźnią.
To jak, jest to sieć awaryjna czy jest to jedynie "zabawka do piaskownicy na którą dorośli chłopcy (pozwoleniowcy) pozwalają dzieciom (reszcie społeczeństwa) bo jest nieszkodliwe, ale pożytku z tego też nie ma"? Warto propagować tą ideę czy może jedynie słuszną drogą dla każdego jest dołączenie do "kamratów radiowych" z pozwoleniem, sprzętem za grubą kasę umożliwiającym kontakt z drugim końcem świata za pomocą fal odbitych od księżyca?
Narzędzie (tutaj - szeroko pojęta radiostacja, zarówno profesjonalna jak i pmr) ma być dostosowane do zadania. Inaczej rozmawiamy o dwóch różnych rzeczach, kompletnie się nie rozumiejąc. Równie dobrze możesz zalogować się na forum fanów F1 i w sekcji poświęconej dyskusjom o technice bolidów powiedzieć wszystkim że są skończonymi idiotami bo przecież wiadomo wszem i wobec, że bolid to nic innego jak bardzo jasny meteor (kula ognia), jaśniejszy niż Wenus, powstały z meteoroidu o masie powyżej 1 kg, często kończący się upadkiem meteorytu.
PS - i wiem, ze to już pisałem tu na forum - wiem, ze już raz prosiłem Cię o wyjaśnienia jak dla przeciętnego człowieka a nie wywody na poziomie doktoratu. A jeśli do tego podejścia dołożysz swoja "elokwencję" i próbę ciętego języka - cóż - nie dziwota, że emocje biorą górę jak czyta się złośliwości w wykonaniu osoby która uważa się za wszechwiedzącego i najlepszego na świecie (a przynajmniej na tym forum) bo ma papier na to - a w rzeczywistości nie rozumie nawet sedna tematu, o kontekście nie wspominając.
Domyślam się, ze masz pozwolenie radiowe. OK, wszedłeś na wyższy level niż większość z nas pod tym względem - masz papiery, radiostację, gadasz ze światem.
Tylko powiedz mi - czy otrzymanie pozwolenia radiowego obliguje Cię do podpisania zrzeczenia się ze zdrowego rozsądku i ignorowania faktu, że są inne punktu widzenia/inne potrzeby/inne okoliczności życiowe? Bo coś mi się wydaje że dokładnie z tym mamy do czynienia. Dodatkowo okraszone jest to kompletnym niezrozumieniem tekstu czytanego...
Ale jak mądrze mawia pewien polityk: "lepszy przykład niż wykład" - a więc takim służę.
Wrocław, miasto 600 tyś mieszkańców. Brak prądu w jednej z dzielnic, grubsza awaria bo po paru godzinach padły również BTS-y. A to oznacza kompletny brak możliwości komunikacji komórkowej. W jaki sposób osoby starsze mają wtedy wezwać pomoc? Krzycząc z balkonu? Czy to znaczy że powinny były zrobić pozwolenie jak Ty i wejść do "elyty wtajemniczonych"? Bo bez tego zginą marnie?
A może ta sieć awaryjna (do której tak chętnie chcesz się zaliczać z racji posiadanych papierów) poza szczyceniem się prowadzeniem koordynacji działań sił porządkowych w sytuacji awaryjnej w 1997 - mogła by również nasłuchiwać na kanale 2 PMR? Wtedy rzeczona sąsiadka nie musiała by robić pozwolenia - wystarczy PMR za 60zł? Kontaktuje się z kimś z "prawilnych" krótkofalowców, oni przekazują dalej i pomoc jest w drodze.
I taka sytuacja miała miejsce - byłem jej częścią, widziałem to z bliska.
A teraz ekstrapoluj to na cały powiat, przenieś na tereny wiejskie - po prostu rusz wyobraźnią.
To jak, jest to sieć awaryjna czy jest to jedynie "zabawka do piaskownicy na którą dorośli chłopcy (pozwoleniowcy) pozwalają dzieciom (reszcie społeczeństwa) bo jest nieszkodliwe, ale pożytku z tego też nie ma"? Warto propagować tą ideę czy może jedynie słuszną drogą dla każdego jest dołączenie do "kamratów radiowych" z pozwoleniem, sprzętem za grubą kasę umożliwiającym kontakt z drugim końcem świata za pomocą fal odbitych od księżyca?
Narzędzie (tutaj - szeroko pojęta radiostacja, zarówno profesjonalna jak i pmr) ma być dostosowane do zadania. Inaczej rozmawiamy o dwóch różnych rzeczach, kompletnie się nie rozumiejąc. Równie dobrze możesz zalogować się na forum fanów F1 i w sekcji poświęconej dyskusjom o technice bolidów powiedzieć wszystkim że są skończonymi idiotami bo przecież wiadomo wszem i wobec, że bolid to nic innego jak bardzo jasny meteor (kula ognia), jaśniejszy niż Wenus, powstały z meteoroidu o masie powyżej 1 kg, często kończący się upadkiem meteorytu.
PS - i wiem, ze to już pisałem tu na forum - wiem, ze już raz prosiłem Cię o wyjaśnienia jak dla przeciętnego człowieka a nie wywody na poziomie doktoratu. A jeśli do tego podejścia dołożysz swoja "elokwencję" i próbę ciętego języka - cóż - nie dziwota, że emocje biorą górę jak czyta się złośliwości w wykonaniu osoby która uważa się za wszechwiedzącego i najlepszego na świecie (a przynajmniej na tym forum) bo ma papier na to - a w rzeczywistości nie rozumie nawet sedna tematu, o kontekście nie wspominając.