Re: Kataklizm atomowy - czy można się przygotować?
: ndz 19 gru 2021, 11:27
To nie ja to BowHunter strój opisał, ja tylko dodałem... pieluchomajtki 
Samowystarczalność ☣ Przetrwanie
https://www.przygotowanipolska.pl/
No ale co chcesz robić do tego czasu? W zależności od mocy bomby, wiatrów itd opad może trwać nawet kilka dni. Owszem lokalny czyli ten, gdzie spadną największe sformowane pyłki potrwa kilka godzin, ale te drobne wyrzucone w atmosferę mogą spadać nawet kilka dni. Co w tym czasie? Korzystamy z zapasów nie wychodzimy, to normalne, ale czym oddychamy. Pierwszą rzeczą jaką robimy w sytuacji zagrożenia z powietrza jest założenie maski i uszczelnienie okien, drzwi i innych możliwości dostania się powietrza do budynku. I co dalej? Oddychamy tym co mamy? No tak słabo trochę, przydała by się instalacja doprowadzająca i odprowadzająca powietrze wyposażona w filtr absolutny, najlepiej klasy H14 (sprawność filtra ≥ 99,995%) zgodnego z normą PN EN 1822. Obieg powietrza musi być wymuszony, ale znów skoro zakładamy wybuch bomby nie awarię elektrowni, to sieć elektryczna nie istnieje już. W takim wypadku albo agregat, albo pompa ręczna. Tylko gdzie teraz taką znaleźć, skoro jeden jutuber opi*erdolił wszystkie schrony by móc tym handlować. W zeszłym roku w maju ukazało się ogłoszenie sprzedaży kompletnego systemu filtrującego, ze schronu zlokalizowanego niedaleko mnie za 900 zł. Szczęśliwy nabywca musiał sobie tylko sam przyjechać i wykręcić. Zrobiliśmy więc obławę z ludźmi z okolicznego towarzystwa ochrony zabytków i podaliśmy sprawę dalej do urzędu miasta i na policję. Do sprzedaży nie doszło, ale zamieniliśmy idiotę na bezmyślnego molocha. Miasto nagle o starym budynku pod którym był schron sobie przypomniało i pojawił się w necie przetarg na zakup nieruchomości. Więc z ręcznymi pompami powietrza jest problem. Zatem co mi po komorach dekontaminacyjnych, pomieszczeniach kwarantannowych, środkach dezynfekujących, skoro albo się uduszę albo i tak skażę.1411 pisze: ndz 19 gru 2021, 10:53 Chyba tak jednak chodzi mi o coś innego, o konkrety dotyczące czyszczenia się z pyłu. O zdejmowanie z siebie ochrony. Wydaje mi się także że ciut inaczej jest w przypadku gdy opad zachodzi właśnie jako zjawisko (sypie się nam z nieba) a inaczej gdy już zalega na ziemi.
I niby wszystko jest jasne i proste. Po 14stu dniach radioaktywność spada 1000 razy i już wszystko wraca do normy. No jednak nie. Pozwolę sobie przypomnieć czasy słynnej Czarnobylskiej awarii i jak to wyglądało u Nas, w Naszym cudownym PRLowskim jeszcze kraju.Strona edukacyjna Narodowego Centrum Badań Jądrowych - http://ncbj.edu.pl pisze:Skażenie wywołane opadami pojawia się po jakimś czasie i utrzymuje się z reguły dość długi czas, często wyrażany w miesiącach czy latach. Przyczyną opóźnionego ujawniania się tego promieniowania jest to, że początkowo wszystkie radioaktywne produkty eksplozji unoszone są przez prądy powietrzne do atmosfery i dopiero później opadają na powierzchnię ziemi. W zależności od swojego ciężaru i budowy zostają wyrzucone na różne wysokości, a im wyżej się wzniosą, tym dłużej będą spadać. Ciężkie i stosunkowo duże grudki ziemi opadną szybciej niż para wodna, która z kolei utrzyma się w atmosferze krócej niż drobne pyły powstałe podczas eksplozji powietrznych. Jest to tzw. opad lokalny, na który dodatkowo duży wpływ mają czynniki pogodowe, jak formowanie się chmur i opad deszczu, który "spłukuje" z powietrza radioaktywne pyły, lub wiatr, który potrafi przenieść chmurę radioaktywnych pyłów na odległości setek kilometrów. W przypadkach, gdy pyły te znajdują się w stratosferze, mówi się nawet o opadzie globalnym, bowiem wiatry wiejące w tej części atmosfery roznoszą izotopy po całym świecie, aczkolwiek w b. małym stężeniu. Opad radioaktywny jest niebezpieczniejszy od napromieniowania pod względem czasu działania. W skład radioaktywnych pyłów wchodzi bowiem ponad 200 izotopów 35 pierwiastków powstałych z procesów rozszczepień w bombie jądrowej. Reakcje syntezy są pod tym względem bardziej "czyste", gdyż nie mają tylu radioaktywnych i ciężkich produktów, które opadałyby na ziemię. Ocenia się, że z 1 kilotony ładunku jądrowego powstaje podczas eksplozji ok. 50 g różnych izotopów swą aktywnością dorównujących 100 tysiącom ton radu. ([2] s. 513-528) Jakkolwiek produkty rozszczepień też mogą ulegać deekscytacji jeszcze w fazie unoszenia się w powietrzu, to część z nich ma czas połowicznego rozpadu wyrażany w latach. Najważniejsze z izotopów to jod-131 (131I, okres półrozpadu 8,07 dni, aktywność 124000 Ci/g), stront-90 (90Sr, okres półrozpadu 28,1 lat, aktywność 141 Ci/g), stront-89 (89Sr, okres półrozpadu 52 dni, aktywność 28200 Ci/g) i cez-137 (137Cs, okres półrozpadu 30 lat, aktywność 87 Ci/g). Do tego dodać jeszcze można węgiel 14C, który ma okres połowicznego rozpadu 5730 lat, ale za to występuje powszechnie w przyrodzie. ([13]) Wprawdzie długi czas półrozpadu i duży rozrzut opadu oznacza b. małą aktywność, ale świat flory i fauny ma tendencje do gromadzenia niektórych pierwiastków, co może prowadzić do zebrania się całkiem pokaźnych dawek w różnych fragmentach roślin czy narządach zwierząt. Więcej o zależnościach biologicznych można znaleźć w dziale "Efekty". Okres połowicznego rozpadu jest czasem charakterystycznym dla każdego z izotopów, jednak nie oznacza on czasu całkowitej deekscytacji tego izotopu. W rzeczywistości aktywność maleje wykładniczo, co oznacza, że nigdy nie osiąga zera, może najwyżej stać się mniejsza niż naturalna radioaktywność tła. Dlatego przyjmuje się często, że do zneutralizowania działania izotopu promieniotwórczego potrzeba czasu dziesięciokrotnie dłuższego niż okres półrozpadu, kiedy to ilość jąder nietrwałych spada ponad tysiąckrotnie. Wszystko zależy jednak od tego, czy i taka radioaktywność nie jest uznawana za niebezpieczną. Do oszacowania skażenia po eksplozji atomowej stosuje się natomiast wygodną "zasadę siedmiu" mówiącą, że po siedmiokrotnie dłuższym czasie po eksplozji radioaktywność terenu maleje dziesięciokrotnie, czyli po 7 godzinach jest 10 razy mniejsze niż po 1 godzinie, po dwóch dobach (ok. 49 godzinach) jest 100-krotnie słabsze niż w 1 godzinie, po ok. 2 tygodniach (14 dniach) jest 1000-krotnie mniejsze itd. ([2] s. 513-528, [16])
Aktywność izotopów w powietrzu była półmiliona razy większa niż normalnie, 647,62 km dalej od strefy zero. I to były tylko chmury drobnego pyłu, z których nie można było się otrzepać, bo nie było go widać. Moja babcia opowiadała, że mleko pozostawione na noc na dworze w wiadrach miało srebrzystą powłokę rano.Wikipedia pisze:Informacja o katastrofie była w początkowej fazie ukrywana przez władze w Moskwie. Jak skomentowali to dziennikarze Dusko Doder i Louise Branson, początkową reakcją KPZR było „blokowanie informacji w nadziei, że skutki katastrofy jakoś same znikną, albo że nikt ich nie zauważy”[36].
28 kwietnia, dwa dni po katastrofie, o godz. 5:33[37] stacja monitoringu radiacyjnego Służby Pomiaru Skażeń Promieniotwórczych w Mikołajkach zarejestrowała aktywność izotopów promieniotwórczych w powietrzu ponad pół miliona razy większą niż normalnie. O godz. 9 informację przekazano do Centralnego Laboratorium Ochrony Radiologicznej (CLOR) w Warszawie, które o godz. 10 ogłosiło alarm. Początkowo polscy naukowcy przypuszczali, że gdzieś nastąpiła eksplozja atomowa. Jednak analiza promieniotwórczych zanieczyszczeń jednoznacznie wskazywała, że ich źródłem może być tylko pożar reaktora atomowego. Dopiero o godz. 18 specjaliści dowiedzieli się z radia BBC, że chodzi o Czarnobyl. Wskazuje to na silną blokadę informacji, jaką wprowadziły sowieckie władze.
W nocy 28/29 kwietnia CLOR przedstawiło władzom propozycje ochrony ludności, której istotnym punktem było podanie dużej dawki jodu w celu zablokowania wchłaniania radioaktywnego izotopu jodu 131I, kumulującego się w tarczycy i mogącego doprowadzić do rozwoju nowotworu tego narządu. Wobec niedostępności tabletek jodowych, podjęto niekonwencjonalną decyzję o wykorzystaniu w tym celu płynu Lugola, czyli wodnego roztworu jodku potasu i pierwiastkowego jodu.
28 kwietnia „Trybuna Ludu” poinformowała w małej notatce o „odnotowaniu przez nowozelandzkich naukowców nowej próby atomowej przeprowadzonej przez Francję na poligonie na Atolu Mururoa”. 30 kwietnia gazeta poinformowała o wystąpieniu „pewnego wycieku substancji radioaktywnych”[38].
29 kwietnia po całonocnych obradach członkowie Biura Politycznego KC PZPR i rządu powołali Komisję Rządową, która o godz. 11 podjęła decyzję o podaniu płynu Lugola dzieciom i młodzieży w 11 województwach północno-wschodnich, nad którymi przeszła radioaktywna chmura. Akcja rozpoczęła się tego samego dnia wieczorem; w ciągu 24 godzin jod podano ok. 75% populacji dzieci w tym rejonie. 29 kwietnia akcję rozszerzono na cały kraj. W ciągu kilkudziesięciu godzin stabilny jod podano 18,5 mln osób, w znacznej większości dzieciom do 17. roku życia. Postanowiono wstrzymać wypas bydła na łąkach i zalecono podawanie dzieciom mleka w proszku lub mleka skondensowanego, a także niespożywanie świeżych owoców, warzyw, jarzyn i grzybów, wody deszczowej i stopionego śniegu. Mleko od krów wypasanych w dniach wcześniejszych przeznaczono do przerobu[38].
Był to jeden z przypadków w PRL, kiedy władze polskie mimo początkowych oficjalnych zaprzeczeń strony radzieckiej podjęły działania wbrew ich zaleceniom, ale w interesie własnych obywateli. Ewenementem było opublikowanie przez gazety komunikatu Komisji Rządowej wraz z tabelą skażeń. Jednak po początkowo dobrej współpracy CLOR i władz, badania skażenia prowadzone przez CLOR napotykały na trudności, a z końcem maja CLOR otrzymało nakaz zakończenia monitorowania ilości jodu-131 w tarczycy u dzieci[39].
Zamiast odkrytego strumienia - zrodlo lub studnia glebinowa. Schron pelen zywnosci po 5 latach bedzie schronem pelnym w sporej czesci zywnosci przeterminowane (ilez mozna jesc NRG-5?). Ale to wszystko pikus, bo w schronie nie mamy urzadzen do wymiany i filtrowania powietrza, wiec wystarczy nam zywnosc na tydzien, a i tak mozliwe, ze troche jej jeszcze zostanie by sie mogla przeterminowac. Zalezy jaka kubatura schronu i jak intensywnie bedzie w nim zuzywany tlen.Mr Nobody pisze: ndz 19 gru 2021, 15:53 Ogólnie rzecz biorąc ,z tej zebranej wiedzy całej to wynika,że trzeba by mieszkać 40km i więcej od dużej aglomeracji i jednostek wojskowych ,najlepiej w lesie ,bez sąsiadów i żeby obok domu płyną strumień ,a my pod domem mamy schron ,z ogromnym magazynem żywności ,mamy wszystko i wszystkich gdzieś ,równie dobrze mogli byśmy być na księżycu i obserwować sobie z popcornem w ręku co sie zaraz odpier.....oli .
Hmmm... Tu, przyznam, cierpie na brak wiedzy w temacie "przenikliwosc promieniowania alfa i beta". O promieniowaniu gamma odrobinke wiem. Wyjasnisz jak bardzo powinienem sie bac promieniowania alfa i beta?Mr Nobody pisze: ndz 19 gru 2021, 15:53 No nic bardziej mylnego ,niestety tu trzeba rozróżnić: promieniowanie podczas eksplozji ,tak zwane natychmiastowe(przenikliwe ,alfa.beta,gamma)
Znaczy... Byla sobie ciocia Jadzia, ktora za zycia promieniowala wylacznie oszalamiajaca uroda. Jechala sobie swoim autkiem, ktore promieniowalo czystoscia (jak to autko kobiety). Blysnelo, powialo promieniowaniem i to, co zostalo z cioci i jej autka stalo sie promieniotworcze? Czy naprawde materialy nie wykazujace promieniotworczosci staja sie promieniotworcze jedynie po ekspozycji na pare kwantow promieniowania? Jakies zrodlo informacji prosze.Mr Nobody pisze: ndz 19 gru 2021, 15:53 w postaci cząsteczek promieniotwórczych (cząsteczki ,czyli ten opad ,to jest to wszystko co napotkała bomba ,ludzie ,domy ,samochody ,wszystko co było zaraz przy samym centrum i zmieniło się dosłownie w jednej chwili w parę, podczas ekspozycji na kilka milionów stopni i ogromne cisnienie ,stało sie opadem promieniotwórczym po wybuchu)
Tu poddalem sie przy czytaniu. Nie rozumiem tego zdania. Znaczy, ze co? Ze w porownaniu z pierwotnym rozblyskiem i wyrzutem energii - pozniejszy opad to juz male piwo? Ale serio-serio? Cholera... No to durni sa Ci japonczycy... W Fukishimie nawet im nie blysnelo. Troche tylko rozsypalo sie i opadlo po bokach. Dlaczego oni ciagle trzymaja strefe zamknieta wokol elektrowni? To samo w Prypeci (Czernobylu). Nic nie blysnelo, troche opadlo. A do piachu poszlo sporo ludzi i jeszcze strefa wykluczenia ciagle dzielnie sie trzyma od roku 1986. A przeciez opad to pikus... Nic juz nie rozumiem...Mr Nobody pisze: ndz 19 gru 2021, 15:53 jakby sam opad po wybuchu ,to nic w porównaniu do samego promieniowania podczas eksplozji...
Pardon, ale takie wypowiedzi brzmia dla mnie jak fragmenty przemowien politycznych liderow jedynej slusznie nam wladajacej partii.Mr Nobody pisze: pn 20 gru 2021, 02:25 nie chodzi kto ma rację a kto nie ma , bo wszyscy wiedzą o co chodzi do puki gówno nie wleci w wentylator
Ale ja się nie kłócę kto ma racją, a kto nie ma. Przedstawiam tylko mój punkt widzenia, który oparłem o źródłach, które także linkuję. A nóż przeczyta te moje wypociny ktoś kto ma inny pogląd, sięgnie tych że źródeł i wyciągnie z nich zupełnie inną sentencję niż ja. Wtedy napisze mi: "Ooooooo, zj*bany ch*ju, tu się jednak pomyliłeś. Nie chodzi o to, a o to i o to...". Dlatego kiedy temat zaczął się rozwijać, sięgnąłem, do prac naukowych i opisów opartych na informacjach do 1996 roku, gdyż wtedy to podpisano traktat o całkowitym zakazie prób z bronią jądrową. Więc jakby dane i obserwacje były najświeższe, a nie odgrzewane jak kotlet niedzielny. Nie wiem wszystkiego, wiem tylko tyle ile wiem. Ale nawet wiedząc tyle ile wiem, wciąż mogę wiedzieć niewystarczająco. Mnie na Przysposobieniu Obronnym w szkole średniej uczono, że po przejściu fali uderzeniowej mamy 10 minut na dotarcie do schronu zanim zacznie opadać pył (oczywiście nie posiadając żadnego sprzętu ochronnego).Mr Nobody pisze: pn 20 gru 2021, 02:25 bow ,nie chodzi kto ma rację a kto nie ma , bo wszyscy wiedzą o co chodzi do puki gówno nie wleci w wentylator , hipotetycznie ...
Skażenie wciąż jest znaczne, w jednym kilogramie gleby pobranej w miejscowości położonej w odległości 40 km na północny zachód od elektrowni odkryto promieniotwórczy cez-137 (czas połowicznego zaniku ok. 30 lat) o aktywności 163 kilobekereli. A to wciąż nie był wybuch reaktora (wybuchł jedynie wodór), tylko awaria chłodzenia i stopienie rdzenia. Więc o czym my tu...Raport o stanie światowego przemysłu jądrowego 2019 pisze:Działania dekontaminacyjne w obszarze skażenia zakończyły się w marcu 2018 roku i wygenerowały 16,5 mln m3 skażonej gleby. Poza prefekturą Fukushima, skażona ziemia jest składowana w ponad 28 000 miejsc (333 000 m3). Do kwietnia 2019 roku, tylko ok. 20% tej ziemi zostało przeniesionych do specjalnych magazynów.