Jeszcze w kwestii uzupełnienia "skrótów myślowych" Chodzi o to by było jak najwięcej wolności gospodarczej i jak najmniej regulacji. No ale to są dywagacje akademickie, bo w UE jest dokładnie na odwrót, a będzie jeszcze gorzej. No ale wiadomo nasza cywilizacja (UE) upada, nie wiem jak długo to jeszcze potrwa, ale koniec jest bliższy niż dalszy. I oby upadek był samoistny a nie za pomocą obcej agresji wojskowej, choć to rozwiązanie jest coraz bardziej prawdopodobne. Liczb bowiem nie trzeba przytaczać a epatowanie 100 k2 jest śmieszne, jeśli weźmie się pod uwagę przebieg wojny na Ukrainie.
W kwestii zarobków i/lub ich wysokości, jeśli wszyscy zarabiają w tej chwili w przemysle przetwórczym/spożywczym minimalną krajową, to po podwyżce z początkiem tego roku wynagrodzenia minimalnego wiadomo było, że wszystko podrożeje, bo cała produkcja żywności jest obarczona wyższymi wypłatami, wyższymi kosztami i wyższymi podatkami. Więc po co to robić, myślicie że rządzący o tym nie wiedzą? Wiedzą doskonale, ale mają wyższe wpływy z opodatkowania tejże pracy. Powiem więcej ONI wiedzą, bo pracobiorcy nie wszyscy to wiedzą, że wyższa inflacja, to wyższe wpływy do budżetu
Czyli; płacimy podatki od wynagrodzenia, tak? Kolejne płacimy podatki od wydawania tych zarobionych pieniędzy i kupowania rzeczy nam potrzebnych, tak? No to jeszcze jak masz dom/mieszkanie/auto to kupiłeś go za podwójnie opodatkowane pieniądze, tak? No to teraz, płacisz kolejny podatek od posiadania; lokalowy, gruntowy, za auto np tankując benzynę, ciężarówki drogowy, itd. Żeby nie było podatek od oszczędności też płacisz, jeśli jesteś na tyle nierozsądny by trzymać kasę w banku.