BoldFold pisze: pt 21 lis 2025, 10:42
W kwestii sprostowania w 100 gramach SO jest 486 kcal, zaś w BP-ER tych zielonych są 482 kcal, widać na zdjęciach... Tyle, co do wartości odżywczych i łatwości przyswajania, zaś niskie zapotrzebowanie na energię i wodę potrzebną do strawienia jest w bonusie opisane we wcześniejszych postach. Oczywiście nikomu nie narzucam zawartości plecaka a jedynie uświadamiam łatwe i proste i co najważniejsze długoterminowe, a także wszechstronne zaopatrzenie za 17-19 zeta.
Zabawne że bardzo podobną kaloryczność w 100 gram, 476 kcal mają wspomniane przez Krepsa krakersy.
Przykład solonych lajkonika.
Nie solone mają minimalnie mniej kalorii.
Niby głupia przekąska, a tak naprawdę wywodzi się z setek jak nie tysięcy lat rozwoju sucharów dla armii i marynarki.
Kosztują jak dobrze poszukać nawet mniej.
15-16 pln za 500 gram.
Zaleta? Są łatwe do zdobycia w marketach, niewielkich sklepach, na stacjach benzynowych itd.
I zjedzenie tych pół kilograma dziennie nie przeraża.
Chrupie się je przyjemnie i że smakiem.
Można nimi spokojnie zagryzać słoninę, maczać w słodkiej herbacie, pokruszyć do zupy itd.
Na priv @Dominik C sugerował jeszcze jeden ciekawy produkt.
Masło orzechowe które potrafi mieć 600-700 kcal. I jest dostępne w lżejszych jak szkło, plastikowych pojemnikach.
Kolejna rzecz prosto z sklepowej półki.
Razem z krakersami da się to sensownie jeść zachowując niską masę.
Czy nawet ,,pancerwafflami" SU-2 które mają ok 390 kcal w 100 gram kosztując jakieś 19 pln za 500 gram.
Przyjaciel czeczeńskiego bojownika lat 90-00, baton snickers dla porównania to ok 490 kcal w 100 gram.
Tylko niezbyt się przechowuje w cieplejszym klimacie.
Gorzka czekolada z orzechami będzie tu lepsza. I ma nawet 588 kcal w 100 gram (przykładowy Słodki Wawel Czekolada gorzka 64% z orzechami laskowymi)
Orzechy wydłużają wyrzut węglowodanów.
Słodkie czekolady itd dają krótki, szybki i tyle.
Kompromis to czekolady gorzkie z orzechami i suszonymi owocami jak np rodzynki.
Ale taka nie przechowa się tyle co gorzka z orzechami.
I właśnie. Wszystko co idzie łatwo dostać w sklepach.
Smakuje nieźle, czy nawet aż za dobrze przez co tuczy ludzi.
Ale ma długi termin przydatności, i łatwo się przechowuje.
Można jeść na zimno.
Choć w sumie soloną słoninę i orzechy też.
