Re: O manipulacjach i niezrozumieniu
: ndz 06 lis 2022, 06:17
Widzisz Krzysztofie.... ja troszeczke komunikuje sie w kapitalistyczno-imperialistycznych jezykach obcych (dobra... w zwiazkowo-sowiecko-imperialistycznym tez sie komunikuje - nie poradze. Taka moja data produkcji, ze bylem tego jezyka obowiazkowo uczony w szkole).
Moja interpretacja C w abrewiacji EDC byla bardzo celowa i pasujaca w kontekst mojej wypowiedzi.
A po przeczytaniu Twojej odpowiedzi mam tylko jedno wrazenie: motasz sie wacpan w zeznaniach, ustawiasz konteksty tak, by z kazdego tematu upasc na 4 lapy. A robisz to na tyle intensywnie, ze (podkresle - to jest tylko moje prywatne wrazenie) zaczynasz wirowac. W poziomie.
Dygresyjka: przypomniales mi przepis na perpetum mobile. Moze sie przydac w trudnych czasach. Podziele sie:
Bierzemy kota. Na plecach przymocowujemy mu kromke chleba posmarowana maslem (strona z maslem do gory). Podnosimy taki zestaw na wysokosc 70-80cm ponad podloge i puszczamy. Polaczenie mechaniczne dwoch oczywistych faktow
- kot spada zawsze na 4 lapy
- kanapka spada zawsze na strone posmarowana maslem
prowadzi do ich wzajemnej kolizji, a proba jednoczesnego ich wypelnienia przez zasady stajace u podstaw dzialania wszechswiata wprawia uklad kot-kanapka w ruch wirowy.
Przepraszam, ale ja naprawde widze tu silna analogie pomiedzy tym zartobliwym perpetum mobile, a tym, jak Ty zachowujesz sie w dyskusji.
Moja malzonka zajmuje sie psychologia i podstawami naukowymi uczenia sie (taki troche pleonazm, ale to prawda). Od Niej podlapalem, ze nieformalne uczenie sie czlowieka polega na przezywaniu sytuacji (z sukcesem lub z porazka), a nastepnie na refleksyjnej analizie przezycia, swiadomym wprowadzeniu poprawek i ponownym przezyciu podobnej sytuacji. Az do skutku - do momentu, gdy jednostka uzna, ze przezycie mialo mozliwie maksymalnie pozytywny przebieg. U Ciebie cos tu jest chyba zaburzone. Albo brak etapu refleksji, albo mocno egocentryczna analiza (moja zona twierdzi, ze podejscie "ze mna wszystko jest w porzadku, to swiat ma problem, wiec wynikiem mojej refleksji jest oczekiwanie na zmiane ze strony otoczenia, nie inicjowanie zmiany w sobie samym" jest dosc popularne w spoleczenstwie - a przynajmniej wsrod tej czesci spoleczenstwa, ktora trafia do mojej zony szukajac pomocy psychologa. No ale do Niej tez trafiaja tylko ludzie, ktorym na wyzszym etapie refleksji wyszlo, ze prawdopodobienstwo permanentnego blednego dzialania swiata jest znikome, wiec moze przyczyna problemu nie lezy w otoczeniu).
Tylko o czym ja tu chrzanie? W Twoim przypadku nie ma przeciez zadnego problemu.
Przepraszam za ten dryf w strone psycholigii i Terapii Skoncentrowanej Na Rozwiazaniach. To wszystko dlatego, ze moja zona sie tym zajmuje. No przeciez sie z kobieta z tego powodu nie rozwiode.
Pozdrawiam cieplutko
(Za oknem mam wlasnie 0.2C i za chwilke bede odpalal koze)
Moja interpretacja C w abrewiacji EDC byla bardzo celowa i pasujaca w kontekst mojej wypowiedzi.
A po przeczytaniu Twojej odpowiedzi mam tylko jedno wrazenie: motasz sie wacpan w zeznaniach, ustawiasz konteksty tak, by z kazdego tematu upasc na 4 lapy. A robisz to na tyle intensywnie, ze (podkresle - to jest tylko moje prywatne wrazenie) zaczynasz wirowac. W poziomie.
Dygresyjka: przypomniales mi przepis na perpetum mobile. Moze sie przydac w trudnych czasach. Podziele sie:
Bierzemy kota. Na plecach przymocowujemy mu kromke chleba posmarowana maslem (strona z maslem do gory). Podnosimy taki zestaw na wysokosc 70-80cm ponad podloge i puszczamy. Polaczenie mechaniczne dwoch oczywistych faktow
- kot spada zawsze na 4 lapy
- kanapka spada zawsze na strone posmarowana maslem
prowadzi do ich wzajemnej kolizji, a proba jednoczesnego ich wypelnienia przez zasady stajace u podstaw dzialania wszechswiata wprawia uklad kot-kanapka w ruch wirowy.
Przepraszam, ale ja naprawde widze tu silna analogie pomiedzy tym zartobliwym perpetum mobile, a tym, jak Ty zachowujesz sie w dyskusji.
Moja malzonka zajmuje sie psychologia i podstawami naukowymi uczenia sie (taki troche pleonazm, ale to prawda). Od Niej podlapalem, ze nieformalne uczenie sie czlowieka polega na przezywaniu sytuacji (z sukcesem lub z porazka), a nastepnie na refleksyjnej analizie przezycia, swiadomym wprowadzeniu poprawek i ponownym przezyciu podobnej sytuacji. Az do skutku - do momentu, gdy jednostka uzna, ze przezycie mialo mozliwie maksymalnie pozytywny przebieg. U Ciebie cos tu jest chyba zaburzone. Albo brak etapu refleksji, albo mocno egocentryczna analiza (moja zona twierdzi, ze podejscie "ze mna wszystko jest w porzadku, to swiat ma problem, wiec wynikiem mojej refleksji jest oczekiwanie na zmiane ze strony otoczenia, nie inicjowanie zmiany w sobie samym" jest dosc popularne w spoleczenstwie - a przynajmniej wsrod tej czesci spoleczenstwa, ktora trafia do mojej zony szukajac pomocy psychologa. No ale do Niej tez trafiaja tylko ludzie, ktorym na wyzszym etapie refleksji wyszlo, ze prawdopodobienstwo permanentnego blednego dzialania swiata jest znikome, wiec moze przyczyna problemu nie lezy w otoczeniu).
Tylko o czym ja tu chrzanie? W Twoim przypadku nie ma przeciez zadnego problemu.
Przepraszam za ten dryf w strone psycholigii i Terapii Skoncentrowanej Na Rozwiazaniach. To wszystko dlatego, ze moja zona sie tym zajmuje. No przeciez sie z kobieta z tego powodu nie rozwiode.
Pozdrawiam cieplutko
(Za oknem mam wlasnie 0.2C i za chwilke bede odpalal koze)