A tutaj samostrzał na nabój od strzelby będący formą dość wrednej miny kierunkowej.
Można się spotkać z jego opisami jako pułapki używanej w XVIII i XIX wiecznym UK przeciwko rabusiom grobów i kłusownikom.
Wtedy oczywiście pułapkę wykonywano na bazie starego pistoletu skałkowego lub obrzyna z muszkietu.
Potem zamek skałkowy zastąpił kapiszonowy, a ten uzupełniły proste konstrukcje odtylcowe.
Specyficzną odmianą jest ta gdzie potykacz rozciągnięty w kształt odwróconej litery "Y" najpierw obraca osadzoną na trzpieniu lufę w kierunku celu który go zahaczył, a dopiero potem odpala.
Stąd w anglosferze można spotkać się z określeniem "robot gun".
Pomysł wykorzystywano m.in w czasie wojny w Wietnamie.
Pułapki najczęściej wykorzystywały pojedynczy nabój od strzelby kaliber 16 lub 12 ryglowany w lufie prostym, przykręcanym płaskownikiem z otworem na iglicę kurka.
Zarówno w wariancie z pojedynczym potykaczem, jak i dwoma i możliwością obrotu lufy pułapki na oś potrąconego przez cel.
Oczywiście, pułapka jest też używana do trzebienia populacji groźnych dla ludzi drapieżników.
Artykuł na anglojęzycznej wikipedii.
https://en.wikipedia.org/wiki/Spring-gun
"W 1990 roku jeden z czterech włamywaczy zginął podczas włamania z powodu samopału, który ustawił właściciel firmy w Kolorado. Firma została obrabowana osiem razy w ciągu poprzednich dwóch lat, w tym co najmniej raz wcześniej przez mężczyznę który zginął.
Właściciel który zastawił pułapkę, przyznał się do winy.
Aby odstraszyć złodziei, inne firmy w okolicy wywiesiły znaki informujące, że ich lokale również są zaminowane co spowodowało, że strażacy i inny personel ratowniczy odmawiali wejścia do tych budynków w sytuacjach awaryjnych, dopóki nie upewnili się, że są bezpieczni."
No cóż "Hi dindu nuffin!" jak wrzeszczą w USA matki zawodowych bandytów gdy synek ginie przez własną głupotę.
