Maślak13 pisze: śr 01 lis 2023, 11:22
Wystarczy jednak wysypanie się sterownika kotła i jesteśmy w czarnej du**e
Wiesz ze da się palić bez sterownika?

babka taki miała, żeby nie musiała latać. Niestety technologia mnie przerosła, nie umiałam ustawić parametrów. Smolil sie. Jam wiejskie dziecię z czasów ognia i siekiery. Ominęło mnie 20 lat rozwoju wsi..
Odłączyłam dmuchawa z wtyczki, zamknęłam. Podajnik tak samo. Ładuje ręcznie, uchylam dolne drzwiczki. Da się. Byle wyciągnąć dobry kabelek.
Działa jak kopciuch. Byle ogarnąć "nawiew" i nie za mocno te drzwiczki uchylać

bo wtedy musisz szybko sobie przypomnieć, jaka kombinacja klawiszy wyłączała blokadę (dla mnie idiotyzm.. Jak masz 95 na piecu, wyłącza pompę.. Niech wywali piec.. Co za idiota to wymyślił?)
mar_kow pisze: śr 01 lis 2023, 12:50
Gdy dojdzie do sytuacji trudnej będę miał gdzieś co leci z komina - byle w domu było ciepło.
W końcu ktoś rozumie o co chodzi..
BoldFold pisze: śr 01 lis 2023, 13:54
Bo uważam i mam rację, że trochę węgla czy drewna w kuchni węglowej lepiej ogrzeje mi 1-2pomiesczenia i pozwoli ugotować jedzenie, niż spalanie ogromnych ilości opału by ogrzać cały dom, po co się pytam, ogrzewać całą chałupę, gdy mam ograniczone zasoby i nie wiem kiedy je uzupełnię?
Oczywiście mam kominek oprócz kuchni węglowej, mam piecyk na naftę, mam wreszcie agregat, prądotwórczy na benzynę i propan, mam falownik do akumulatora auta 2kW, mam pełen przekrój kuchenek biwakowych, mam grill z możliwością palenia ogniska i gotowania w kociołku, na zlocie miałem też patelnię na nóżkach na ognisko.
Ale nikt mnie nie zmusi abym marnował swoją energię=jedzenie i opał niepotrzebnie, że o marnowaniu czasu nie wspomnę.
Z mojego punktu widzenia. Tej która mieszka na wsi aktualnie, ma teraz x źródeł ciepła, w tym 2 na cały dom..
Chce zobaczyć twój dom po roku.. Bez ogrzewania całości.
Ten dom był naprawdę przygotowany. Podwójne ściany.. Etc.
Dolu nie używali. Nie ogrzewali. Jak go kupiłam.. Po x latach bez ogrzewania.. Wszystko na dole ze ścian spadlo. Podłogę ratowały pewnie tylko płyty z dykty klejone na żywice (lata 60te-70te) malowane olejna..
W mieście w domu z płyty, w nie grzanych pomieszczeniach po tygodniu wylazł mi grzyb..
Była masowa awaria wtedy.
To nie potrwa tydzień.. To nie potrwa miesiąc..
Na krótką metę można użyć kaflowego.. Jednego.. Na dłuższą radzę grzać chatę. W końcu ściany zaczną się wychladzac.. A wtedy grzejąc na pełna rurę, nie ogrzejesz się.. Wilgoc robi swoje. Uwierz mi..
Dlatego namawiam wszystkich na ogrzewanie drewnem..
Jak pierdyknie,macie je pod nosem.. Wszędzie rosną lasy. Byle sił starczyło. Skoro kobieta mogła przerobić 60m w wakacje.. (uzupełniłam zapasy, nie zostawili mi nawet na mc) w wolny mc od pracy tak naprawdę.. To i wy możecie. Wierzę w Was!
1411 pisze: śr 01 lis 2023, 15:28
W ramach prostoty mam kocisko, które jak zalegnie to nie dość że grzeje jebaniutki, to jeszcze mruczy i usypia
Jak kto nie ma żywego grzejnika, termofor pod kołdrę albo... Butelkę z własnym ciepłym moczem, wzorem himalaistów
Czy jeden kot starczy na całą rodzinę

?
A poważnie.. To doraźne.. Na kilka nocy.. Dla zdrowej silnej osoby. Sama "grzałam się psami". Spałam jak dzieciak.. Ale później ściągnęłam rodzinę... I co wtedy? Wszyscy marzną..
Podsumowując..
Jak wam wlezie wilgoc w sciany.. Nie ogrzejecie tego. Nawet waląc później pół roku na całość
Latem znośnie. Zima.. Zimno..
Wilgoc jest gorsza niż mróz na zewnątrz..
Tak, da się ogrzewać w nocy zwierzakami, kiedy jesteś sam i nie masz rodziny. A co za dnia?
Nie zapewnisz sobie komfortu grzejąc nawet 2 pomieszczenia. Bo je wychlodzi w końcu wilgoc..
Ogrzewajcie całość, przejdźcie na drewno..
Zostawcie kaloryfery na ścianach zewnętrznych.. Pod oknami.. Bo inaczej po 1 zimie.. Nic wam nie da grzanie chaty, gdy ściana przemarznięta..
Taka moja rada..