Cyber-polowanie The Hunter: Call of the wild.

Polowanie
ODPOWIEDZ
DominikC
Posty: 121
Rejestracja: ndz 05 lis 2023, 10:34
Kontakt:

wt 30 gru 2025, 22:44

Howgh!

W związku z chwilą przerwy pomiędzy świętami, a sylwestrem postanowiłem dzisiaj poruszyć temat poniekąd związany z łowiectwem. Od dłuższego czasu maltretuję grę The Hunter (którą znam w zasadzie od wersji beta) oraz jej nowszą wersją "Call of the wild". O ile pierwsza w tej chwili jest już dość "koślawa" (wydano ją w 2009 roku), tak nowsza (z 2017 roku) jest już przyjemniejsza w odbiorze i ciągle jest rozwijana. Do sedna.

Co to?
Są to dość zaawansowane symulatory łowiectwa oferujące szeroki wachlarz sprzętu, zwierzyny, obwodów łowieckich. W obu przypadkach mamy do czynienia z cyklem dobowym, pór roku jeszcze nie posiadają. Zachowanie zwierzyny zależne jest od pory dnia, płci, czynników zewnętrznych... Balistyka też jest uwzględniona, karabin nie jest "laserową dzidą" strzelającą "promieniem śmierci" jak w wielu klasycznych FPS.

Cena?
Pierwszy wariant jest darmowy, jednak opiera się w dużej mierze na "mikropłatnościach" - chcesz nową pukawkę? Zapłać! Oczywiście skromne sumy "waluty cyfrowej" można zarobić wykonując zadania czy po prostu sprzedając pozyskaną zwierzynę, ale jest to żmudna droga. Call of the wild kosztuje normalnie ponad 90 zł, w promocji (tak jak w chwili pisania wpisu) można go kupić za dyszkę, jednak by cieszyć się nim w pełni (kolejne obwody łowieckie, dodatkowy sprzęt) trzeba już zainwestować w "DLC". Oczywiście dalej trzeba też zarobić "walutę cyfrową" by móc kupić amunicję czy też broń nieobjętą "DLC".

Co daje ta gra?
Oczywiście jest można tutaj znaleźć rozrywkę, swego czasu funkcjonowało nawet "Wirtualne Koło Łowieckie, którego członkowie dbali o wirtualne obwody pierwszej części i urządzali polowania zbiorowe. Obie wersje są w dalszym ciągu popularne na całym świecie, a "wirtualna trofeistyka" jest elementem zmagań. Odkładając na bok aspekt rozrywkowy możemy w kontrolowanych warunkach przetestować swoją wiedzę z zakresu anatomii (punkt trafienia jest niezwykle istotny, gra dość wiernie symuluje "obrażenia", które wpływają na farbowanie i długość drogi ucieczki) czy balistyki. Zachowanie zwierząt to niestety dalej schemat uproszczony i zdarza się, że gęsi próbują wylądować na czubku głowy wirtualnego myśliwego, a spłoszona sarna "zawiesza" się na drzewie i galopując w miejscu oczekuje na przyjęcie kulki. Sam schemat zachowania zwierząt też jest mocno uproszczony - kręcą się pomiędzy miejscami żerowania, wodopojami i miejscami zalegania. Ale samo strzelanie to już inna sprawa, o ile w przypadku kalibrów "magnum" błąd w ocenie odległości nie jest jakimś wielkim problemem, tak już przy pociskach wolniejszych (np. .44 magnum czy .22 lr) to już nie jest tak prosta sprawa. Podobnie wygląda kwestia łuków i kusz (które też są dostępne w grze), gdzie możemy również dobrać różne strzały, które mają swoją unikalną balistykę. Co do "obrażeń" zastosowanie kalibru zbyt słabego oraz zbyt szybko ekspandującej kuli może nie dać wystarczającej penetracji i nawet przy idealnym komorowym strzale kula ugrzęźnie w łopatce bez naruszania organów wewnętrznych.

Czy polecam?
Tak. Dla osób zainteresowanych tematem jest to sposób na realizację pasji gdy z powodu innych czynników nie możemy tego robić "fizycznie" (np. długa delegacja czy choroba). Dla osób, które nie interesują się łowiectwem może to być ciekawa kontra dla klasycznych FPS'ów, gdzie często oponent pada jak rażony piorunem, a innym razem strząsa z siebie deszcz pestek z "peemu" jakby to były rzeczywiście krople wody. Trójwymiarowy "przekrój" pozyskanej zwierzyny wraz z zaznaczonym torem pocisku, ma też swoiste walory edukacyjne - widzimy wszystkie narządy wewnętrzne i możemy przeanalizować jak kąt oddania strzału wpływa na poprawkę, którą trzeba uwzględnić przy celowaniu.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Myślistwo”