Plecak ewakuacyjny 15 sekundowy.

EDC, BOB i inne komplety sprzętu
ODPOWIEDZ
Ramzan Szimanow
Posty: 2739
Rejestracja: czw 27 sty 2022, 10:49
Kontakt:

pt 10 lip 2026, 20:21

,,Ludzie uciekali nocami, czołgając się przez pola i bagna. Żywiąc się korzeniami i pijąc wodę z rowów i bagien."

Z relacji ocalałego z ,,krwawej niedzieli" w 1943.


Ten artykuł ma na celu przypomnieć kilka oczywistości na temat plecaka ewakuacyjnego które umykają gdy dyskusje grzęzną w szczegółach.
Gubiąc ogólny obraz.
Nasz plecak wyprawowy czy zabierana w delegacje torba pozwalają wyciągnąć sporo ciekawych wniosków wzgledem plecaka ewakuacyjnego.
Co jest w nim potrzebne a co jest zbędnym balastem.
Ale nie powinien nim być.
Zbyt wielka szansa na zdekompletowanie, leżenie w różnych miejscach.
Stąd ,,15 sekundowy" w tytule.
Pożar, powódź czy gorsze scenariusze nie dadzą nam 15 minut na pakowanie się.
Możliwe że każdy z domowników chwyci swój plecak i wybiegnie tak jak stoi.
Każda sekunda więcej będzie ryzykowna.
A co dopiero minuta.
Plecaki powinny leżeć w jednym, ustalonym miejscu przy wyjściu.
Ryzyko zdekompletowania zmaleje gdy użyjemy do ich wypełnienia wyblakłych ale nadal dobrych ubrań, narzędzi które nie są naszymi ulubionymi ale solidnym ,,zapasem zapasu" który i tak leży gdzieś w szpargałach nie używany.
To ma być dobrej jakości i sprawdzone, nie bajeranckie do chwalenia się w mediach społecznościowych.

Tutaj dochodzimy do przykładowej listy.
Pożar, powódź, katastrofa budowlana to scenariusze oznaczające możliwość zadekowania się w hotelu, u rodziny.
Więc zamarzniecie nie grozi.
Jeśli jednak zakładamy jakiś gorszy wariant, z koczowaniem w terenie to pełna lista.
Do tych lżejszych, hotelowych zaznaczyłem gwiazdką. *


Potwierdzone notarialnie kopie najważniejszych papierów, sporo ludzi o tym zapomina. *

Ciepłe ubranie, kalesony, wełniany sweter, dobra kurtka, wełniana kominiarka i komin, rękawice. *

Dodatkowo płaszcz przeciwdeszczowy lub taka kurtka i spodnie. *

Przywiązane do plecaka rozchodzone buty trekkingowe lub choćby solidne adidasy.
Nie muszą być ładne. Byleby nie rozpadły się w marszu.*

Minimum dwa komplety zapasowej bielizny. Koszulek, majtek, skarpetek.*

Folia budowlana/plandeka z 3 na 4 metry.

Śpiwór lub gruby koc odpowiedniej wielkości. *

Zapalniczka plus zafoliowane zapałki i podpałka do grilla.
Ułatwia rozpalenie ognia, tradycyjna kora brzozowa też jest ok.*

Kilkucentymetrowy kawałek świeczki, jak wyżej. Ułatwia też oszczędzanie zapałek/gazu z zapalniczce, w krytycznej sytuacji da trochę ciepła. Świetne i najbezpieczniejsze są najmniejsze dostępne w handlu znicze z blaszaną pokrywką.
Jest przenośnym ,,indiańskim ogniskiem".
Wetknięcie w wkład nasmarowanego jego parafiną kawałka zwiniętego papieru toaletowego pozwala tymczasowo zwiększyć płomień.
Np do podgrzania posiłku.
Choć wodę ciężko bedzie na nim zagotować.
Przykładowy znicz ma 12 cm wysokości, 6 cm średnicy i waży ok 100 gram.*

Zestaw podstawowych leków, przeciwgorączkowych, na rozwolnienie i zatrucia pokarmowe, plastry na otarcia, dezynfekcyjne itd. *

Gaza i bandaż na opatrunek uciskowy. Opaska uciskowa.*

Środki higieny. Min kawałek mydła, mała tubka pasty do zębów, szczoteczka, gąbka, mały lniany ręcznik. *

Papier toaletowy, wyjęcie kartonowej tuby pozwala go skutecznie spłaszczyć.
W wypadku kobiet kilka podpasek.*

Sznur do suszenia prania i wiaderko brezentowe (Lub wodoszczelny worek biwakowy). *

Lekkie, wodoodporne klapki.*

GOTÓWKA. *

Toporek z 800-1000 gramowa głownią na min 50 cm stylisku. Lub lżejszy na dłuższym, w typie tomahawka.

Poręczny nóż, choćby scyzoryk lub multitool. Zbyt wielki, masywny nie ma sensu, dedykowanych narzędzi i tak sensownie nie zastąpi.*

Stalowy kubek, niezbędnik (sztućce turystyczne). *

Latarka czołówka z kompletem zapasowych baterii. Choćby mała, skromna marketówka na baterie AAA. *

Ładowarka do posiadanego telefonu. *

Drobiazgi typu trochę folii aluminiowej, garść gwoździ i podkładek, taśma srebrna lub choćby izolacyjna, solidna igła i dratwa, parę trytek lub trochę drutu.
Folia aluminiowa przydaje się na przykład do wykonia improwizowanych pokrywek do blaszanych kubków.*

Słomkowy filtr do wody.

Gaz pieprzowy. Najlepiej w płynie. Dobrej firmy jak Sabre.*

Po wyszczególnieniu w sumie odpadają jedynie toporek i plandeka.
Pozwalające szybko zbudować toporne schronienie w terenie i je ogrzać.
Ale raczej niepotrzebne nawet w najbardziej podłym hotelu, gdzie można się zastanawiać czy filtr do wody nie jest jednak niezbędny a materac i pościel chcą odpełznąć.
W warunkach hotelowych nie zawsze będzie dostęp do wielu gniazdek, rozgałęźnik-złodziejka nie zajmuje dużo miejsca.
Trochę więcej spiralka grzewcza do wody, fabryczna, bezpieczniejsza forma ,,burzuły" do gotowania wody w kubkach mając dostęp do wody.
Toporek można rozważać też jako narzędzie samoobrony.
Większość z nas ma rodziny.
Każdy z członków powinien mieć taki plecak.
Oczywiście małe dzieci część z swoich bambetli bedą mieć w plecakach rodziców.
Ale nawet kilkulatek już będzie zdolny nieść np swoje ubrania i kubek.
Moim zdaniem lepiej mieć np więcej kocy, kawałków plandeki czy tych kubków jak jeden większy namiot czy menażkę którą łatwiej będzie stracić.
Z drugiej strony w grupie nie ma sensu dublować takiego sprzętu jak toporek czy grzałka do wody.
Ta starczy jedna a inna osoba może zamiast toporka zabrać poręczny łomik, tasak leśny czy składaną piłę.
Warto też żeby każdy dorosły i nastolatek miał radio pmr z zapasową baterią.
Pozwoli ono na łączność poza zasięgiem głosu.
Wiele typów radiotelefonów pmr można też nastroić na odbiór komercyjnych stacji radiowych.
Odpada potrzeba noszenia osobnego radia FM.
Na dwie sztuki pmr powinna przypadać minimum jedna ładowarka.

Jak uważni czytelnicy się domyślili, w wykazie wyżej celowo nie wymieniłem zapasu wody i żywności.
Dzienne minimum minimum na osobę to ok 3 litry na dobę.
Ważące w plastikowych butelkach ponad 3kg.
Nie ma co przeceniać swoich sił.
Kto z nas i naszych rodzin jest tatrzańskim nosiczem zaopatrującym na codzień najtrudniej dostępne schroniska?
Lepiej po prostu, zwłaszcza w gorszych scenariuszach wiedzieć gdzie da się ją bezpiecznie pozyskać.
W lepszych, hotelowych po butelce 1.5 litra wody niegazowanej na plecak spokojnie wystarczy.

Podobnie z żywnością.
Proste, nie psujące się zbyt łatwo rzeczy o dużej kaloryczności w małej wadze i objętości.
Krakersy, gorzka czekolada z orzechami, mieszanka studencka, łuskane orzechy włoski, zupki chińskie, domowy erburst czy pemikan, parę tanich, suchych racji.
Zapas po 2000-3000 kcal na kilka dni nie będzie bardzo ciężki.
Nie mam tu oczywiście na myśli spuchniętych powietrzem, ciężkich od zbędnych gadżetów racji wojskowych.
Jak lubimy ich smak taniej i lepiej kupić osobno dania obiadowe wchodzące w ich skład.
W kryzysowej sytuacji nadmierny ciężar i objętość plecaka są naszym wrogiem.
Nie tylko gdy musimy uciekać z miasta w które zaraz uderzy klęska żywiołowa czy wrogie wojska, albo przemykać opłotkami i lasami unikając bojowników spod innej flagi czy pospolitych bandytów.
Również gdy po prostu w budynku zaczyna cuchnąć spalenizną lub zbliża się fala powodziowa.
Lepszy jest mniejszy, solidnie spakowany plecak od byle jak napchanego, dużego.
Który będzie nas spowalniał.
Warto też przypomnieć że nie powinien być w kamuflażu czy typie zbyt mocno kojarzącym się z wojskiem.
Po co kusić los?

W tych gorszych scenariuszach zapewne przy sobie będziemy mieli broń.
Możliwe że palną.
Noszenie długiej strzelby czy karabinka na widoku nie zawsze będzie dobrym pomysłem.
Niepozorny pokrowiec przy plecaku będzie bardzo sensowny.
Nie ma też co się okłamywać że z kilkoma sztukami ciężkiej broni będziemy mobilni.
Czy zapasem amunicji jak wożony KTO lub MRAP żołnierz misji stabilizacyjnej.
Zapas 90-120 naboi karabinowych/pośrednich lub 40-80 do śrutówki nie jest wcale taki mały.
Do tego 30-40 do pistoletu/rewolweru.
Można wspomnieć o jednym ekranie dymnym na osobę.
Który można użyć do sygnalizacji.
Lub wyjścia z niebezpiecznej sytuacji.
Pamiętacie czym były niesławne ,,Aleje snajperów" w oblężonym Sarajewie?
Cel który słabiej widać trudniej trafić.
W tym samym kontekście warto wspomnieć mocną latarkę o skupionym snopie światła.
Lub zielony laser solidnej mocy.
W warunkach gorszej widoczności mogą skutecznie oślepić potencjalnego przeciwnika pozwalając nam na skuteczny odwrót.
Podobnie przyda się małe lusterko z przyklejoną z tyłu gumową obejmą z plastra starej dętki rowerowej.
Zamontowane na trzonku toporka, łomie czy jakimś kiju pozwoli wyjrzeć za róg nie narażając się na postrzał.
Z optoelektroniki warto byłoby jeszcze mieć w grupie monookular termowizyjny z powerbankiem lub dwoma kompletami zapasowych baterii, najlepiej w tym samym standardzie co w naszych radiach pmr.
Ceny lekkich, poręcznych urządzeń o znośnych parametrach są coraz niższe.
A najlepsza konfrontacja to ta której uniknęliśmy.
Zwłaszcza gdy mamy pod opieką swoją rodzinę.

Trzeba patrzeć na swoje możliwości realnie.
I sprawdzić ile jesteśmy w stanie pokonać marszem obciążeni naszymi plecakami zapasami oraz sprzętem.

To że nie zakładany ewakuacji na piechotę może być niestety założeniem na wyrost.
Klęska żywiołowa może zmusić nas do ewakuacji w bezpieczne miejsce i np uszkodzić nasz pojazd.
Możemy go stracić z innynych powodów.
W scenariuszu ucieczki przed zagrożeniem obcymi wojskami musieć się przeprawić przez rzekę na której mosty zniszczyły drony Gierań 2 z 90 kg głowicami burzącymi itd.
Plecak 15 sekundowy jest zabezpieczeniem właśnie na te gorsze wypadki.
Ostatnio zmieniony pn 13 lip 2026, 21:33 przez Ramzan Szimanow, łącznie zmieniany 1 raz.
BoldFold
Posty: 2119
Rejestracja: pt 07 wrz 2018, 18:14
Lokalizacja: Górny Śląsk
Kontakt:

pn 13 lip 2026, 08:33

Z czystej ciekawości interesowałaby mnie waga takiego plecaka "15sekundowego" dla dwojga dorosłych ludzi i dla dwojga rodziców + 2ka dzieci :idea:

No i zróżnicowanie dla miejsca zamieszkania i rodzaju mieszkania bo jak np na terenach zalewowych no to graty w łódce lub pontonie...

Czystki etnicznej bym się na terenach współczesnej Polski nie spodziewał, ale dodam też że, folia budowlana jest cholernie głośna przy rozłkładaniu i używaniu.

Ja mam zawsze nóż na pasku, a sprawną zapalniczkę w kieszeni... I dla mnie taki plecak to; folia nrc, cienki drucik stalowy wiązałkowy lub drucik miedziany z kabla, filtr słomkowy, poncho lub śpiwór ratunkowy z folii oczywiście i krzesiwo. Tyle w temacie. A wszystko mieści się w kieszeniach wraz z dokumentami, wypisy z ksiąg wieczystych i testamenty nie są mi potrzebne.

Chodzę/jeżdżę/podróżuję też przeważnie w stonowanych kolorystycznie bojówkach i butach trekkingowych/sportowych.
Zacznij tam, gdzie jesteś.
Użyj tego, co masz.
Zrób wszystko, co tylko chcesz...
Ramzan Szimanow
Posty: 2739
Rejestracja: czw 27 sty 2022, 10:49
Kontakt:

pn 13 lip 2026, 12:47

BoldFold pisze: pn 13 lip 2026, 08:33 Z czystej ciekawości interesowałaby mnie waga takiego plecaka "15sekundowego" dla dwojga dorosłych ludzi i dla dwojga rodziców + 2ka dzieci :idea:
Jak wspomniane. Najgorsza tak naprawdę jest woda. Zaraz potem nie przemyślana żywność.
Każdy sam to musi sobie zważyć i zdecydować.

Co do szpejów na pasku.
Tu jest właśnie ten problem że nie zawsze bedziesz ,,czekał w bloku startowym" na wyjście na biwak
Może być tak że trzeba będzie wybiec w środku nocy. Jak stałeś.
Czy raczej spałeś.
W gaciach.
Więc spodnie i ulubione graty w ich kieszeniach zostaną.
Tak jak te wszystkie wściekłe akty własności itd.

Co do folii budowlanej. Ciasno złożona nie szeleści. Jest mocna. Robi sie z niej niezłe schronienia od wiatru I wilgoci.
Sprawdzony patent.

Z ewentualnymi ,,problemami etnicznymi" w 1918 roku w Lwowie było mniej wiadomej nacji jak dzisiaj w Wrocławiu.
Rok 1918 był w Lwowie ,,ciekawy".
ODPOWIEDZ

Wróć do „Zestawy”