Tekst z profilu fb Krzysiek Kempisty.
Pozdrawiam jak trafił na to forum!
https://www.facebook.com/share/p/19h4NRFjaK/
Widać że to w sumie nie jest tak łatwy i szybki proces.
Wielu mając starsze auto z dieslem na pompie rotacyjnej po prostu myśli nad mieszaniem oleju rzepakowego z paliwem z rafinerii.
I jeżdżeniu.
Artykuł ma oczywiście charakter wyłącznie akademicki.
Nikt nie chce uszczuplać wpływów do budżetu państwa!
,,W Polsce przy najmniej teoretycznie nie ma cenzury prewencyjnej, więc:
Jeśli chcecie naprawdę zaoszczędzić na paliwie i nie zabić przy tym wtrysków w swoim aucie, musicie podejść do produkcji biodiesla jak do gotowania porządnej, wymagającej czasu potrawy.
Zaczyna się od solidnego zaopatrzenia, więc ładujecie do bagażnika zgrzewki najtańszego rzepakowego z promocji.
Najpierw trzeba ten olej odpowiednio potraktować, żeby zimą nie zapchał wam filtra, dlatego wystawiacie bańki na mróz na dobę lub dwie.
Kiedy te wszystkie przeklęte parafiny i woski zbiją się w mętne kłaczki i opadną na dno, delikatnie zlewacie czysty olej i filtrujecie go przez gruby filc, koniecznie na zewnątrz, żeby w cieple osad z powrotem się nie rozpuścił.
Mając sklarowaną bazę, wjeżdżacie do warsztatu, przelewacie wszystko do wielkiego gara i podgrzewacie do jakichś pięćdziesięciu stopni.
W międzyczasie szykujecie zaprawę, co wymaga aptekarskiej precyzji - na jubilerskiej wadze odważacie dokładnie 3,5 grama wodorotlenku sodu (kreta) na każdy litr oleju i rozpuszczacie to w 200 mililitrach metanolu na litr bazy.
Z tym trzeba uważać, robić to na świeżym powietrzu i w grubych rękawicach, bo opary są toksyczne, a pojemnik natychmiast robi się gorący.
Tak przygotowany, żrący metanolan wlewacie cienką stróżką do ciepłego oleju i mieszacie to mechanicznie przez bitą godzinę, pilnując stałej temperatury.
Następnie zostawiacie całą miksturę w świętym spokoju na całą dobę, żeby grawitacja zrobiła swoje.
Na dno opadnie gęsta, ciemna gliceryna z resztkami katalizatora, którą po prostu zlewacie do utylizacji, a na górze zostanie wam rzadszy, bursztynowy biodiesel.
Żeby to rzemieślnicze paliwo nie zniszczyło wam silnika, musicie je jeszcze kilkukrotnie wypłukać mgiełką z czystej wody ze zraszacza, która wyciągnie resztki ługu i mydła, opadając na dno jako mętna breja, którą odrzucacie. Kiedy po paru płukaniach woda spływa krystalicznie czysta, musicie ten domowy specyfik dosłownie "usmażyć" - podgrzewacie całość do setki, żeby odparować z niego resztki wilgoci.
Gdy płyn staje się idealnie klarowny, proces jest zakończony, a wam zostaje już tylko cieszyć się tanim paliwem.
Uwaga, to wszystko jest legalne.
Nielegalne staje się dopiero w momencie wlewania tego do baku.
Tak na marginesie, zastanawiam się dlaczego urząd skarbowy nie czepia się jazdy na wyprodukowanym przez własne panele prądzie, a jazda na własnym biodieslu może zakończyć się odsiadką?"
Domowa produkcja biodiesla.
-
Ramzan Szimanow
- Posty: 2745
- Rejestracja: czw 27 sty 2022, 10:49
- Kontakt:
-
BoldFold
- Posty: 2130
- Rejestracja: pt 07 wrz 2018, 18:14
- Lokalizacja: Górny Śląsk
- Kontakt:
Kol. Ramzan;
Żeby to rzemieślnicze paliwo nie zniszczyło wam silnika, musicie je jeszcze kilkukrotnie wypłukać mgiełką z czystej wody ze zraszacza, która wyciągnie resztki ługu i mydła, opadając na dno jako mętna breja, którą odrzucacie. Kiedy po paru płukaniach woda spływa krystalicznie czysta, musicie ten domowy specyfik dosłownie "usmażyć" - podgrzewacie całość do setki, żeby odparować z niego resztki wilgoci.
Dlamnie niezrozumiałe, co i jak mam to zrobić
Żeby to rzemieślnicze paliwo nie zniszczyło wam silnika, musicie je jeszcze kilkukrotnie wypłukać mgiełką z czystej wody ze zraszacza, która wyciągnie resztki ługu i mydła, opadając na dno jako mętna breja, którą odrzucacie. Kiedy po paru płukaniach woda spływa krystalicznie czysta, musicie ten domowy specyfik dosłownie "usmażyć" - podgrzewacie całość do setki, żeby odparować z niego resztki wilgoci.
Dlamnie niezrozumiałe, co i jak mam to zrobić
Zacznij tam, gdzie jesteś.
Użyj tego, co masz.
Zrób wszystko, co tylko chcesz...
Użyj tego, co masz.
Zrób wszystko, co tylko chcesz...
-
Ramzan Szimanow
- Posty: 2745
- Rejestracja: czw 27 sty 2022, 10:49
- Kontakt:
Wolno dolać czystej wody.
Ta pójdzie stopniowo w dół zabierając z sobą ług i mydło.
Olej zlać znad tych ,,fusów".
Powtarzając kilka razy operację.
Na końcu jeszcze olej zagotować żeby pozbyć się resztek wody.
Ogółem, poziom komplikacji procedury robi się taki że receptury na proch czarny na bazie saletry ,,hodowanej" w wiaderku zaczynają wyglądać prosto.
-
BoldFold
- Posty: 2130
- Rejestracja: pt 07 wrz 2018, 18:14
- Lokalizacja: Górny Śląsk
- Kontakt:
Nie no bez przesady co do przepisu, zaciekawiłem się, bo z tego co się ostatnio dzieje, to albo zabraknie (najpierw) ropy albo wody (słodkiej) Oba przypadki oblewają mnie zimnym potem. Gdyby zabrakło najpierw wody wtedy mam energię (paliwo) żeby wiercić. W innym przypadku kicha, bo bez wody to tylko na cmentarz... Ja mam oczywiście 30kę i tu widzę potencjał, ale to wymaga ćwiczeń. Temat wody, paliw kopalnych (energii tak czy siak) jest rozległy jak Sahara, więc tu się nie będę produkował ale, ale... mogą nie wszyscy mieć świadomość, że woda słodka to +- ok 2,5% ze 100% zasobów światowych, a z tych 2,5 proc to chyba 1,5% jest na powierzchni planety, a reszta jako wody podziemne. Jak widać po rzekach to co płynie się kończy...
Zacznij tam, gdzie jesteś.
Użyj tego, co masz.
Zrób wszystko, co tylko chcesz...
Użyj tego, co masz.
Zrób wszystko, co tylko chcesz...
