Prawdziwy, certyfikowany diver - Citizen Promaster Marine, potomek zegarka włoskich nurków wojskowych.

O szpeju od A do Z
ODPOWIEDZ
DominikC
Posty: 121
Rejestracja: ndz 05 lis 2023, 10:34
Kontakt:

czw 29 sty 2026, 20:47

Czołem!

Świat zegarków-narzędzi nie ogranicza się do tych za kilkadziesiąt czy w porywach kilkaset złotych. Ba! Można rzec, że i te za 2-3 tysiące złotych to dalej relatywnie budżetowa półka. W przeciwieństwie do budżetowych chińczyków można już od nich oczekiwać, że mieszczą się w parametrach zadeklarowanych przez producenta (WR200m i wstrząsoodporność). Ale przejdźmy do głównego bohatera dzisiejszego wpisu: Citizen Promaster Marine Limited "Fugu".
Obrazek
Obrazek

Drobny zarys:
Historia firmy Citizen sięga 1918 roku gdy założono Shokosha Watch Research Institute. W 1930 roku instytut przeobrażono w Citizen Watch Co., Ltd, a już rok później na rynku pojawiły się pierwsze zegarki Citizen. Firma intensywnie się rozwijała, uczestniczyła również w rewolucji kwarcowej. Oczywiście nie oznaczało to odstąpienia od konstruowania nowych klasycznych werków mechanicznych. W latach 70 zaprezentowano linię 82xx. Były to tanie w produkcji i bardzo odporne (swój system parashock Citizen testował... zrzucając zegarki z helikoptera) mechanizmy, które miały być podstawą bardziej budżetowych czasomierzy. Fun fact: w 1983 roku wyłowiono z morza zegarek marki citizen, który był niemal w całości porosły pąklami... mechanizm dalej działał.

Citizen stworzył też zegarek dla nurków włoskiej armii:
Obrazek.
Pierwszym co się rzuca w oczy jest koronka. Znajduje się w bardzo nietypowym miejscu (na godzinie 8), sugerując wręcz, że ten zegarek był zaprojektowany dla leworęcznych. Jest to oczywiście błędne twierdzenie, takie umiejscowienie koronki powoduje, że nie koliduje ona z nadgarstkiem w trakcie pracy. Dodatkowo bezel jest ciut mniejszy od koperty. Na fali rosnącej popularności "diverów" wprowadzono bliźniaczy zegarek na rynek cywilny. Koperta ma 42 mm średnicy i 12,75mm grubości. Nie jest to więc zegarek mały. Limitowana edycja "fugu" powstała w nakładzie około 10 000 egzemplarzy (w różnych kolorach) na cały świat. Napędza je werk 8204 - z możliwością dokręcania koronką i ze "stop sekundą", w przeciwieństwie do Seiko, wahnik nakręca zegarek tylko w jedną stronę (w drugą kręci się swobodnie, często wydając nieprzyjemny dźwięk. Cena? Tylko około 1700 zł. Sam zegarek zapakowany jest w małą plastikową butlę "tlenową", a w zestawie dostajemy bransoletę i pasek gumowy. Jedyną wadą bransolety jest niestety zapięcie, które ma bardzo ubogą regulację mikrometryczną i nie posiada dodatkowego zapięcia do używania z "pianką" w funkcji "reprezentacyjnej" to nie przeszkadza, ale przy użytku może być problemem. Zegarek nosi się bardzo przyjemnie i jest całkiem precyzyjny (ale niestety wypada ciut gorzej niż NH35 z chińczyka).
ODPOWIEDZ

Wróć do „Sprzęt”